Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Gazprom w sidłach własnych inwestycji

Dodano: 05/08/2015 - Numer 1184 - 05.08.2015
SUROWCE \ Niemiecka spółka naftowo-gazowa Wintershall, należąca do holdingu BASF, przyłączy się do budowy gazociągu Nord Stream 2, wspierając w tym przedsięwzięciu bankrutujący Gazprom. Strony podpisały w Berlinie list intencyjny – poinformował rosyjski dziennik „Kommiersant”. Według rosyjskiej gazety udział w tym projekcie dwóch kluczowych odbiorców gazu w Niemczech – koncernu E.ON i holdingu BASF – ma ułatwić uzyskanie zgody na jego realizację od regulatora niemieckiego rynku gazowego. O planach budowy drugiej nitki gazociągu od wybrzeża Rosji przez Morze Bałtyckie do wybrzeża Niemiec rosyjski koncern poinformował w czerwcu podczas 19. Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu. W tym celu powstanie spółka, która będzie realizowała Nord Stream 2. Druga nitka ma mieć taką samą moc przesyłową jak pierwsza – 55 mld m sześc. gazu rocznie. Oprócz Gazpromu, który ma 51 proc. akcji w Nord Stream, jego udziałowcami są E.ON-Ruhrgas i BASF-Wintershall (po 15,5 proc.), także holenderski Gasunie i francuski Engie (po 9 proc.). Według „Kommiersanta” Engie może przyłączyć się także do Nord Stream 2. Holenderski Gasunie ma sieci przesyłowe i dystrybucję na terenie UE, więc prawdopodobnie nie przystąpi do spółki Nord Stream 2. Ta nitka ma być budowana zgodnie z normami trzeciego pakietu energetycznego UE, która nakazuje oddzielenie własności infrastruktury przesyłowej od obrotu i sprzedaży energii elektrycznej oraz gazu. Nord Stream 2 ma pomóc Gazpromowi przerwać tranzyt gazu do UE przez Ukrainę, co koncern chce uczynić do 2020 r. Nord Stream omija także Polskę, ale dzięki otwarciu rynku sprowadzamy gaz z różnych kierunków, zwiększając tym samym bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Za to Gazprom, borykający się z ogromnymi kłopotami finansowymi, coraz bardziej angażuje się w przedsięwzięcie, które z punktu widzenia ekonomicznego nie ma żadnego uzasadnienia. Rosyjski Gazprom chciał zmonopolizować rynek w Europie, a wkrótce może się okazać, że zostanie bankrutem. Od wielu miesięcy koncern nie płaci za surowiec, który ściąga z Turkmenistanu. Tamtejszy rząd już ogłosił niewypłacalność gazowego giganta. Gazprom nie tylko ma kłopot z regulowaniem bieżących zobowiązań, ale również z realizacją wcześniej zaplanowanych inwestycji, chociażby umów związanych z budową gazociągu kaspijskiego i magistrali Wschód–Zachód. Wyniki Gazpromu za 2014 r. nie pozostawiają wątpliwości. Zysk netto spadł aż o 70 proc. do 3,3 mld dol. Złe wyniki są spowodowane nie tylko taniejącym surowcem, ale także rewolucją łupkową, dzięki której dostęp kontrahentów do gazu jest zdecydowanie łatwiejszy. Gazprom stracił też 6 mld dol. na blokowanie rewersowych dostaw gazu realizowanych z terytorium Polski, Słowacji i Węgier na Ukrainę. Gazprom nie ma także pieniędzy na budowę gazociągu South Stream, który miał biec po dnie Morza Czarnego i miał być realizowany z włoskim koncernem ENI i francuskim EDF. Szukając finansowania, Gazprom sięgnął po pieniądze, które Rosjanie zgromadzili na przyszłe emerytury, ale dostanie tylko jedną trzecią tego, o co wystąpił. Państwowy bank rozwoju WEB, który zarządza emerytalnymi funduszami Rosjan, przekaże w zamian za obligacje koncernu 30 mld rubli (930 mln dol.), a nie 100 mld rubli, jak chciał koncern. Wygląda na to, że inwestycje Nord Stream i South Stream, które miały uzależnić Europę Środkowo-Wschodnią od rosyjskiego gazu, ciągną teraz Gazprom ku upadkowi. (Defence24.pl, Niezależna.pl, Bankier.pl)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze