Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

LOT wciąż na garnuszku Polaków

Dodano: 20/08/2015 - Numer 1196 - 20.08.2015
fot.Filip Błażejowski / Gazeta Polska
fot.Filip Błażejowski / Gazeta Polska
TRANSPORT \ Resort skarbu zrezygnował z podpisania listu intencyjnego z funduszem Indigo Partners, który był gotowy przejąć PLL LOT. Rozczarowany tą decyzją prezes Sebastian Mikosz podał się do dymisji. – Bez prywatnego inwestora spółka może zniknąć z rynku – twierdzi. Jeśli do tego dojdzie, setki milionów publicznych pieniędzy wpompowanych w LOT zostaną wyrzucone w błoto. Mikosz, który – mimo przyjęcia jego rezygnacji – obowiązki prezesa będzie pełnił do 17 września br., nie ukrywa, że choć PLL LOT znacząco poprawił swoje wyniki, to nadal praktycznie nie przedstawia sobą dużej wartości. Twierdzi, że bez dodatkowego kapitału, który gotowy był dostarczyć fundusz Indigo Partners, polski przewoźnik nie ma szans, by skutecznie konkurować na wymagającym i konsolidującym się rynku. – Bez prywatnego inwestora, który sfinansuje rozwój w średniookresowej perspektywie, spółka może zniknąć – twierdzi były już prezes. Ministerstwo Skarbu Państwa zrezygnowało z podpisania listu intencyjnego z amerykańskim inwestorem, twierdząc, że prywatyzacją LOT u zajmie się kolejny rząd. Decyzją tą mocno rozczarowany jest William Franke, prezes Indigo Partners. W liście do szefa resortu Andrzeja Czerwińskiego napisał, że ministerstwo, zamiast przyjąć ofertę funduszu, woli podtrzymywać przy życiu przewoźnika za pieniądze podatników i przyglądać się, jak konkurencja przejmuje rynek, ewentualnie sprzedać LOT Lufthansie lub innemu większemu konkurentowi. „Czy jest to w najlepszym interesie Polski? Czy jest to w interesie klientów spółki? Czy jest to w interesie podatników?” – pyta prezes Franke. Spokojnie na odłożenie porozumienia z Indigo Partners i dymisję prezesa LOT u reaguje Marcin Roszkowski z Instytutu Jagiellońskiego. Ekspert uważa, że rezygnacja Mikosza tak naprawdę związana jest ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. – Prezesi spółek skarbu państwa czują logikę sytuacji, że nowy rząd będzie „rewitalizował” spółki – powiedział PAP. Roszkowski nie przejął się też reakcją Indigo Partners. – Fundusze inwestycyjne lubią już Polskę. Polska jest znanym i interesującym rynkiem. Myślę, że nie jest dużą stratą, czy jakiś inwestor przystąpi do inwestycji teraz, czy później – dodał. Innego zdania będą jednak podatnicy, ponieważ wstrzymanie prywatyzacji LOT u oznacza, że pozostanie on na państwowym garnuszku. A jak wiadomo, rząd własnych pieniędzy nie ma, tylko wydaje publiczne środki, czyli należące do obywateli. Polski przewoźnik stał się niewypłacalny pod koniec 2012 r. i koalicja PO-PSL ratowała go przed upadłością. Tego samego roku w grudniu wpompowała w spółkę 400 mln zł, a potem jeszcze 127 mln zł z drugiej, nie do końca wykorzystanej transzy. Komisja Europejska zaakceptowała tę pomoc i uznała, że jest ona zgodna z unijnymi zasadami. Zażądała jednak w zamian, żeby LOT zrezygnował z niektórych połączeń i udostępnił je konkurencji jako rekompensatę za państwowe wsparcie. Polski przewoźnik zmuszony był m.in. zlikwidować zagraniczne rejsy ze wszystkich krajowych portów poza Warszawą. Skorzystali na tym głównie Lufthansa i tani przewoźnicy. Jeśli polski rynek lotniczy przejmie konkurencja, setki milionów publicznych pieniędzy wpompowanych w LOT zostaną wyrzucone w błoto.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze