Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Podsumowanie kwartału na rynkach (1)

Dodano: 01/04/2016 - numer 1383 - 01.04.2016
SUROWCE \ Jaki był mijający kwartał dla surowców, walut i giełdy? Oceny są zapewne różne, ale statystyka to statystyka. Wczoraj zakończył się pierwszy kwartał tego roku. Warto więc może przyjrzeć się, jaki był dla rynków. Przede wszystkim rynku giełdowego, ale także surowcowego i walutowego. To one są w pewnym sensie osią i podstawowym miernikiem procesów, jakie miały miejsce w gospodarce. Trzy miesiące to niewiele, ale nie tak mało, aby na podstawie tego, co się działo, nie móc określić z pewnym prawdopodobieństwem trendu na najbliższe miesiące. Na początek może surowce. Ten rynek jest szczególny. To na nim notowana jest ropa naftowa, której cena w dużej mierze kształtuje koniunkturę w gospodarce, a na pewno odpowiada za wiele zjawisk z zakresu polityki monetarnej (przede wszystkim za koszty produkcji, co przekłada się na inflację). Z drugiej strony złoto traktowane powszechnie jako towar rezerwowy, którego cena często wzrasta w okresach niepewności w gospodarce. Ostatnie trzy tygodnie dla ropy naftowej były bardzo interesujące. Finalnie ropa zdrożała o ponad 5 proc. Ale ropa w tym czasie zaliczyła przysłowiowy historyczny (mówiąc o kilku ostatnich latach) dołek, czyli kurs nieco ponad 27 dol. I potem, zwłaszcza po decyzjach krajów OPEC podjętych podczas spotkań w Katarze i Arabii Saudyjskiej, powoli zaczęła rosnąć. I przede wszystkim dlatego jest droższa dzisiaj. Ale gdyby spojrzeć na notowania od minimalnej ceny ze stycznia, to wzrost jest zdecydowanie większy, bo wynosi prawie 40 proc. Wzrost cen ropy to mimo wszystko dobry znak dla gospodarki. Niskie ceny świadczą o braku koniunktury, rosnące o przynajmniej nadziei na jej poprawę. Poza tym pozwala to na zahamowanie silnego w wielu krajach tempa deflacyjnego. Wzrost kosztów produkcji zwiększy ceny, co wyłamie albo da impuls do wyjścia z sytuacji długiej deflacji, co dla gospodarki jest nie najlepsze. Inny surowiec energetyczny, czyli gaz ziemny, w okresie I kwartału zanotował taki wynik, który rzadko się zdarza. Wieloletnie, bo 17-letnie minimum cenowe. Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale w tym wieku gaz nigdy nie był tak tani jak na początku marca, a dokładnie trzeciego dnia miesiąca. Jego cena 1,632 za 1 mmBtu, czyli za 28,26 m sześc., to minimum cenowe. Obecnie pod koniec kwartału jest znacznie lepiej, bo gaz ziemny kosztował 31 marca nawet 2,01 dol. za mmBtu. Wzrost jak widać wyraźny, bo o 23 proc., choć w porównaniu ze styczniem to spadek o 15 proc. Wydaje się jednak, że trend, czyli coraz głębsze spadki, został nieco wyhamowany. O zmianie na dłużej trudno mówić, bo porównanie miesiąca do okresu kilku lat spadków jest nierealne. Drogi gaz ziemny podobnie jak ropa ma swoją grupę wsparcia, czyli GECF (odpowiednik naftowego OPEC), jednakże jej siła wydaje się mniejsza. Gaz jest tak samo podatny na koniunkturę gospodarczą jak ropa, a jego maksimum cenowe sprzed kryzysu (początek 2008 r.) to prawie 13,3, a więc kilka razy wyżej od obecnych cen. Wydaje się jednak, że ten surowiec energetyczny ma jeszcze wiele do powiedzenia na rynku. Dla metali, a zwłaszcza metali szlachetnych, był to bardzo dobry czas. Złoto w ciągu kwartału poszło w górę o ponad 15 proc., a srebro o 10 proc. I przez większość czasu był to spokojny ruch w górę. W przeciwieństwie do rynku energetycznego nie było tu takich zawirowań kursowych. Trudno jednoznacznie ocenić tendencję, jaka może mieć miejsce w najbliższych miesiącach. Złoto to metal atrakcyjny w okresach niepewności. Srebro to jednak surowiec gospodarczy i jubilerski. Srebro od szczytu w 2011 r. (47,90 dol. za uncję) do grudnia, kiedy osiągnęło minimum wieloletnie, cały czas spadało. Wiele przemawia więc za odwróceniem trendu i przyszłym wzrostem kursu. Ze złotem jest inaczej, bo i jego zmiany cen przez lata nie były tak wyraźne. I tu podobnie – grudzień to minimum cenowe. Wydaje się jednak, że jego relacja z rynkiem i mocne wzrosty ostatnio to nie tylko efekt zbyt dużych spadków. To także trudność w ocenie sytuacji na całym rynku. Miedź w porównaniu ze styczniem zyskała tylko niecałe 2 proc. To bardzo mało, a nadzieje na jej wybicie do poziomów sprzed pół roku nie znajdują potwierdzenia. Owszem, nie tak dawno, bo na początku marca, kosztowała nawet 231c/lb, ale potem rozpoczął się mocny spadek. I obecnie trudno znaleźć czynniki, które mogłyby pobudzić jej cenowy wzrost. A analitycy Goldman Sachs sugerują nawet granie na spadek cen tego surowca. Kwartał dla surowców był dobry, ale warto pamiętać, że ubiegły rok był fatalny. I spadki cen, jakie miały wtedy miejsce, w znacznym stopniu wygenerowały obecne wzrosty. Lecz jeśli poprawi się koniunktura w gospodarce światowej, to zapewne ten trend utrzyma się długo.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze