Energetyka jądrowa na rozdrożu (1)

MAKROEKONOMIA \ Polska jest jednym z największych krajów, które nie posiadają elektrowni jądrowej. Od pewnego czasu wiele się mówi, że należy to zmienić. Gdy w 1945 r. Amerykanie przeprowadzili pierwszą próbę jądrową na pustyni Alamogordo w stanie Nowy Meksyk, uważano, że broń jądrowa to jedyne zastosowanie całego procesu związanego z rozszczepieniem jąder pierwiastków ciężkich. Kilka lat później w rywalizującym mocarstwie, czyli ZSRS, otwarto pierwszą elektrownię atomową – w mieście Obnińsk. Była to wtedy pewnego rodzaju sensacja. Szybko jednak okazało się, że energetyka jądrowa zyskuje spore zainteresowanie także w innych krajach. Nowe elektrownie zaczęły się pojawiać bardzo szybko (popularne powiedzenie „jak grzyby po deszczu” wydaje się tu jednak trochę niestosowne). Lata 60. i 70. to okres, w którym energetyka jądrowa przeżywała złote lata i stała się synonimem nowoczesności i technologicznego rozwoju kraju. Wady i zalety energetyki jądrowej Liczne awarie, szczególnie ta w Czarnobylu w 1986 r. czy niedawna w Japonii w 2011 r., uzmysławiały, że zagrożenie, związane z tego typu energetyką jest spore, a jej zalety (chociażby brak emisji gazów i pyłów czy też niewpływanie na efekt cieplarniany) nie zawsze równoważą wady. Energetyka jądrowa niesie dwa podstawowe problemy. Jeden to zagrożenie awariami, które choć zdarzają się rzadko, to jednak są wręcz niemożliwe do usunięcia w stu procentach i generują wiele potencjalnych zagrożeń związanych ze skażeniem, a czasem tylko ryzykiem skażenia. Drugi problem to konieczność składowania odpadów radioaktywnych. Jest ono kosztowne i w wypadku bł?d?w generuje znaczne ryzyko dla ?rodowiska i?spo?ecze?stwa. ędów generuje znaczne ryzyko dla środowiska i społeczeństwa. Ekonomiczne znaczenie energetyki jądrowej W ocenie samej energetyki jądrowej przez lata pierwszoplanowe znaczenie miała ekonomiczna efektywność. Jej dynamiczny rozwój przez dziesięciolecia wydawał się nie do zatrzymania. Podstawowym argumentem były względy ekonomiczne i militarne. Dopiero kolejne awarie (a także wcześniejsze liczne protesty polityczne, na fali których – jak w wypadku Niemiec – tworzyły się nawet silne ugrupowania polityczne, jak Partia Zielonych) postawiły na pierwszym miejscu czynnik bezpieczeństwa. W 1993 r. światowe elektrownie jądrowe wyprodukowały ponad 17 proc. globalnej energii elektrycznej. Ostatnie badania i analizy wskazują na wyraźny spadek produkcji aż do poziomu 10,7 proc. w 2013 r. Zmiana jest bardzo znacząca i wskazuje na przynajmniej czasowe odejście od energetyki jądrowej. Kilka krajów podjęło nawet decyzję o likwidacji tego sektora energetyki. Przykładem są Niemcy, gdzie realizowany jest program wyłączania energetyki jądrowej, a w 2020 r. ma zostać zamknięty ostatni reaktor. Jak na razie jednak aż 15,8 proc. energii elektrycznej u naszych sąsiadów pochodzi z elektrowni jądrowych. Specyficznym krajem jest Japonia, gdzie po katastrofie w Fukushimie w marcu 2011 r. parlament podjął decyzję o zamknięciu wszystkich reaktorów. Została ona zrealizowana, mimo że prawie jedna czwarta energii dla tego kraju pochodzi z przemysłu nuklearnego. Odejście od atomu niemożliwe Kilka krajów zdecydowało się na ograniczenie bądź na całkowitą likwidację energetyki jądrowej. Dla niektórych tak radykalna decyzja wydaje się niemożliwa. Francja, Słowacja, Węgry, Ukraina czy Szwecja to kraje, w których energetyka jądrowa dostarcza znacznej liczby wyprodukowanych terawatogodzin. Tam podjęcie takiej decyzji wiązałoby się z gigantycznymi kłopotami gospodarczymi. Owszem, Francja planuje ograniczenie produkcji energii jądrowej z 75 proc. do 50 proc. całkowitego zapotrzebowania na energię, na razie jednak z niewielkim skutkiem. Tak jest obecnie. Co ciekawe, ostatnio wiele mówi się o powrocie do tej formy energetyki, a wielu ekspertów sugeruje pewnego rodzaju odrodzenie energetyki jądrowej. Dlaczego? O tym w kolejnym odcinku cyklu.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze