Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kłopot z Tuskiem

Dodano: 23/08/2016 - numer 1503 - 23.08.2016
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
W mediach co chwila pojawiają się spekulacje dotyczące powrotu Donalda Tuska do polityki krajowej. Wielu przewiduje, że były premier zostanie kandydatem PO w wyborach prezydenckich w 2020 r. Jak ustaliła „Codzienna”, nie zgodzi się na to obecny szef PO Grzegorz Schetyna, chyba że Platforma wygra wybory parlamentarne w 2019 r.
Do mediów temat powrotu Tuska wrócił za sprawą wypowiedzi wicepremiera Jarosława Gowina. – Jeśli [Tusk] wróciłby do polskiej polityki, wracałby na wybory prezydenckie. Jeśli zapytałby mnie pan dziś o moje przewidywania, sądzę, że Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich i będzie głównym konkurentem prezydenta Dudy. Nie uważam, że odniesie zwycięstwo, ale jest to polityk, którego z pewnością nie wolno lekceważyć – tłumaczył na łamach Onet.pl.
Jednak bardziej interesujące od tego, czy Tusk faktycznie wróci, czego obecnie ostatecznie i tak nie sposób rozstrzygnąć, jest to, jak w razie jego powrotu zachowałby się Grzegorz Schetyna. – Niespecjalnie wierzę w to, by Donald Tusk chciał startować w wyborach prezydenckich. Jeśli jednak doszłoby do tego, to nie będzie konfliktów między nim a Schetyną. Ich relacje były i są dobre – powiedział nam poseł PO Andrzej Halicki. Pytany o to, jak te relacje mogą być dobre, skoro obaj politycy przez lata toczyli walkę medialną, stwierdza, że ich wieloletnia współpraca gwarantuje, iż będą się dobrze dogadywali.
Jednak proszący o zachowanie anonimowości poseł PO z północnej Polski wyjaśnia, że w sytuacji, w której Tusk zdecydowałby się wrócić, możliwe są dwa scenariusze. – Wszystko zależy od tego, jaki będzie wynik wyborów parlamentarnych, które odbędą się rok przed prezydenckimi. Jeśli okazałoby się, że wygrała PO z udziałem jakichś koalicjantów, Schetyna nie będzie miał nic przeciw temu, żeby Tusk kandydował na prezydenta – mówi. I wyjaśnia, że w takiej sytuacji Tusk, odstawiony „pod żyrandol”, musiałby być marionetkowym prezydentem. – Grześka interesuje realna władza i zmarginalizowanie Tuska. Dlatego też w sytuacji, w której wybory wygrałoby PiS, nie dopuściłby on do tego, by Tusk kandydował. W wypadku wygranej obecnego szefa Komisji to on byłby najważniejszy. Ponadto Donald Tusk mógłby zacząć montować wokół siebie coś na kształt partii prezydenckiej. Wówczas Schetyna straciłby wpływ na cokolwiek – tłumaczy nasze źródło.
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, dr. hab. Rafał Chwedoruk, pytany o całą sprawę, zaznacza, że trzeba ją traktować jak kolejny etap starć między dawnymi tuskowcami, którzy jeszcze pozostali w PO, a Schetyną. – Przy czym Schetyna chwilowo wysyła sygnały, że w ramach jedności partii byłby gotów uznać taką kandydaturę. Ale nie sądzę, by długo w tym wytrwał – ocenia.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze