„Smoleńsk” jedną sceną przeszedł do historii kina

KINO \ Już w piątek film o tragedii smoleńskiej

Tak jak kłamliwego „Popiołu i diamentu” Wajdy nie da się usunąć z historii polskiego kina dzięki scenie z płonącymi kieliszkami spirytusu, tak „Smoleńsk” już się w nią wpisał genialną sceną finałową. W piątek w kinach najbardziej oczekiwana premiera tego roku – „Smoleńsk” Antoniego Krauzego. „Smoleńsk” opowiada historię naszej największej tragedii narodowej po II wojnie światowej. Oglądając go kilkakrotnie, miałem łzy w oczach. Doskonale zmontowany, osnuty wokół wątku manipulacji, której poddana była tragedia smoleńska. Ten sposób narracji wydobył najważniejszą cechę opowiadanej historii: Polacy mieli zostać oszukani w sprawie śmierci swojego prezydenta. A potem zastraszeni przez powolne odsłanianie kulis tej tragedii. Polacy mieli wiedzieć, że winni byli piloci, i domyślić się, że do
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl