Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Armia czeka na śmigłowce

Dodano: 30/09/2016 - numer 1536 - 30.09.2016
Trwają negocjacje dotyczące szczegółów umowy na dostarczenie śmigłowców wielozadaniowych dla Wojska Polskiego. Francuski Airbus, który wygrał przetarg, wciąż nie porozumiał się z rządem. W środę w Szwajcarii rozbił się kolejny śmigłowiec Airbusa – Super Puma konstruowany w dużej mierze z podzespołów podobnych do używanych w caracalach. Zginęło dwóch pilotów.
W kwietniu 2015 r. Ministerstwo Obrony Narodowej kierowane przez Tomasza Siemoniaka z PO, zmieniając podczas trwania przetargu warunki przetargowe, odrzuciło oferty polskich wykonawców – PZL-Świdnik i PZL-Mielec – i wybrało jako dostawcę śmigłowca wielozadaniowego dla polskiej armii maszynę Caracal francuskiej firmy Airbus Helicopters. Umowa miałaby dotyczyć nie tylko dostawy 50 helikopterów, ale i ulokowania pewnej części produkcji w Polsce. Od kilku miesięcy trwają zaawansowane negocjacje offsetowe pomiędzy Ministerstwem Rozwoju i Airbus Helicopters. Procedura musi zostać formalnie zakończona podpisaniem lub odrzuceniem warunków umowy. Caracale są, jak informuje choćby Wikipedia, „militarnym rozwinięciem rodziny helikopterów Super Puma”, które ostatnio mają czarną passę.
Po środowym wypadku super pumy w Szwajcarii sytuację uspokajają przedstawiciele Airbus Helicopters. – W Szwajcarii miał miejsce wypadek śmigłowca AS532 (nazywanego też H215) – czyli maszyny klasy 9 ton, a nie śmigłowca H225 (11 ton), klasy Caracal. Po drugie, według relacji świadków śmigłowiec miał uderzyć w linię energetyczną. Postępowanie wyjaśniające trwa, ale szwajcarskie siły zbrojne i MON już podają, że tragedia nie była raczej spowodowana awarią techniczną – poinformował nas Dariusz Chomka z Reputation Managers, agencji reprezentującej w Polsce interesy Airbusa.
Jednak należy napisać, że poprzedni wypadek z udziałem śmigłowca Super Puma miał miejsce niedawno, wiosną tego roku, w Norwegii, pociągając za sobą śmierć 13 osób. Norweskie media informowały, że naoczni świadkowie wypadku widzieli, jak od śmigłowca, zanim maszyna się rozbiła, odpadł wirnik. – W 2012 r. wystąpiły problemy z tym modelem śmigłowca, gdy wykryto nieprawidłowości w przekładni głównej wirnika nośnego. W 2012 i 2013 r. obowiązywały restrykcje dotyczące lotów tym modelem – głosił wydany przez Norwegów po katastrofie komunikat.
Artur Soboń, członek sejmowej komisji obrony narodowej i poseł Prawa i Sprawiedliwości, potwierdza, że sygnały o potencjalnych problemach konstrukcyjnych występowały jeszcze przed testami technicznymi związanymi z zakupem caracali dla Sił Zbrojnych RP w 2015 r.
– Zwracam uwagę na to, że pierwszy wypadek tego typu śmigłowca miał miejsce już w 2009 r. Potem w 2012 r. śmigłowce te awaryjnie lądowały na Morzu Północnym – mówi „Codziennej” Soboń.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze