Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

​Konsekwentnie bez euro (1)

Dodano: 05/10/2016 - numer 1540 - 05.10.2016
MAKROEKONOMIA \ Dania nie ma euro, a ostatnie sondaże wyraźnie wskazują, że mieszkańcy tego kraju nie chcą zmian. Wyniki ekonomiczne duńskiej gospodarki co prawda nie zachwycają, ale na tle innych krajów Europy nie jest najgorzej.
W 1973 r. do Unii przystąpiły trzy kraje i, co ciekawe, dwa z nich do dzisiaj nie przyjęły wspólnej waluty. W pewnym sensie to „najlepszy” antyeuropejski wynik w samej Unii. Nawet w grupie 10 krajów, które wstąpiły do UE w 2004 r., jest obecnie pod tym względem znacznie lepiej, bo przecież Litwa, Łotwa, Estonia, Słowacja, Słowenia, Malta i Cypr to naprawdę spora grupa. A jeśli dodamy do wydarzeń z 1973 r. obecny brytyjski Brexit, to rozszerzenie z 1973 r. było wyjątkowe.
Dania, bo o niej przede wszystkim mowa, nie przyjęła euro i od wielu lat nie zanosi się na to, aby doszło do zmiany decyzji. O ile obecna rządząca ekipa na czele z premierem z partii Venstre Larsem Lokkem Rasmussenem nie jest wielkim zwolennikiem euro, o tyle poprzednia ekipa była. Ale referendum z 2000 r. i sprzeciw obywateli (przeciw było 53 proc. głosujących) do dzisiaj trzymają Danię z daleka od kłopotów, przynajmniej tych walutowych.
Dania to bogaty kraj, choć stosunkowo niewielki (nie licząc należącej do niej wielkiej Grenlandii). Mniej niż 6 mln mieszkańców czyni z niej na tyle niewielki kraj, że dla wielu ekonomistów ich decyzja wydawała się błędna. Lata pokazały, że ani duńska korona, ani ta szwedzka (gdzie postąpiono podobnie) nie znalazły się w kłopotach. W ostatnim dziesięcioleciu nie zmienił się zbyt mocno kurs pary EUR/DKK. Co ciekawe, podobnie jest z koroną szwedzką, która utrzymuje stabilny kurs wobec euro. Zresztą sondaże i nastroje społeczne mówią wiele. Od czasu walutowego referendum spadła, i to znacznie, liczba zwolenników „euroizacji” kraju. W 2015 r. według sondażu przeprowadzonego na zlecenie Greens Analyseinstitut tylko 22 proc. Duńczyków było za przyjęciem euro. Aż 70 proc. było przeciw. To pokazuje, że kolejne referendum wydaje się niepotrzebne.
Gospodarczo Dania rozwija się podobnie jak reszta krajów zachodniej Europy. Ostatnie lata były trudne, bo długi i niemający końca pokryzysowy czas dla większości europejskich krajów jest podobny. Te, które są wyjątkami, to z reguły kraje nadrabiające zaległości. Dania jednak należy do tych, których przynajmniej statystyczna stopa zamożności na tle całej Unii nie uległa specjalnej zmianie. W 2003 r. duński PKB per capita wynosił 124 proc. średniej unijnej, a w 2015 r. miał poziom 125 proc. To praktycznie żadna zmiana, szczególnie na tle Polski, gdzie wzrost do poziomu 69 proc. należy do rekordowych.
Ciekawie prezentuje się duńska korona. Jej wahania wobec euro są symboliczne. Maksymalna dzienna zmiana w ciągu ostatnich trzech lat to zaledwie 0,24 proc., co pokazuje, że duńska korona jest bardzo mocno wpatrzona w euro. Trudno się temu dziwić. Dania handluje przeważanie z krajami tej strefy, a gdyby dodać do tego Szwecję (której waluta też notuje niewielkie wahania wobec euro), to wynik byłby jeszcze bardziej wyrazisty.
Korona pozostanie zapewne długo walutą tego kraju. I jeśli popatrzeć na wskaźniki gospodarcze krajów południa Europy, trudno się temu dziwić. Ostatnie lata to dla Danii niestety tylko symboliczny wzrost, czym jednak kraj ten nie różni się od innych. Państwo, które bogactwo wypracowywało przez lata, opierając się na własnej walucie, musi być do niej przyzwyczajone. A jeszcze w 1960 r. duński PKB per capita stanowił tylko 45 proc. amerykańskiego, by w 2014 r. wyprzedzić Stany Zjednoczone, i to znacznie.
Trudno się temu dziwić, bo ten mały liczebnie kraj jest ojczyzną wielu znanych powszechnie firm (Maersk, Novo Nordisk, Vestas Wind System), a w zakresie patentów i innowacji należy do europejskiej czołówki. Także wskaźnik produktywności, jeden z najwyższych na świecie, przekraczający poziom 55 dol. na godzinę (a według badań OECD duński poziom wskaźnika Labour Productivity to 93 proc. amerykańskiego, gdy w wypadku Portugalii to tylko 53 proc.) oraz bardzo niskie bezrobocie (poniżej 4 proc.) pokazują, że model gospodarczy jak na razie nie funkcjonuje źle, a poniekąd potwierdzają to notowania giełdy w Kopenhadze.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze