Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Turyści i wino ratują Portugalię

Dodano: 14/11/2016 - numer 1572 - 14.11.2016
fot. Marek Michałowski
fot. Marek Michałowski
Relacja portugalskiego długu do PKB wynosi 128,9 proc. Spośród państw Unii Europejskiej gorszą sytuację finansową mają tylko Grecja i Włochy. Portugalia jednak powoli wychodzi z kryzysu. Oprócz budżetowych oszczędności, słabego euro i taniej ropy zadłużonemu krajowi pomaga rozkwit turystyki. W tym roku odwiedzi Portugalię o 10 proc. więcej osób niż przed rokiem.
Kiedy tuż przed moim wyjazdem do Portugalii dowiedziałem się, że agencja DBRS utrzymała rating tego kraju i jego perspektywę na niezmienionym poziomie, pomyślałem, że sprawdzę osobiście, czy „Balkon Europy”, jak nazywa się Portugalię, rzeczywiście jest bezpieczny. Czy nie urwie się któregoś dnia i nie runie w dół, jak miało to miejsce z finansami Grecji. Bo sytuacja Portugalczyków jest trudna. Ich dług w relacji do PKB wynosi 128,9 proc. Spośród państw Unii Europejskiej gorszą sytuację finansową mają tylko Grecja (176,3 proc.) i Włochy (135,4 proc.).
Trzy największe agencje – Fitch, Standard & Poor’s oraz Moody’s – przyznają Portugalii ratingi spekulacyjne, zwane potocznie śmieciowymi. Jedynie czwarta z czołowych agencji, kanadyjska DBRS, daje ocenę BBB Low, czyli najniższy z ratingów inwestycyjnych. Gdyby pod koniec października DBRS obniżyła go do poziomu śmieciowego, mogłoby to doprowadzić do skreślenia portugalskich obligacji tego kraju z listy instrumentów, które Europejski Bank Centralny może skupować w ramach programu ratowania zadłużonych gospodarek państw UE. W ten sposób Portugalia dołączyłaby do Grecji i Cypru, które z uwagi na zbyt niskie ratingi wyłączone są z tego programu, a jak dotąd bankructwa uniknęły jedynie dzięki zewnętrznej pomocy, oczywiście okupionej zaciskaniem pasa i ogromnymi wyrzeczeniami obywateli.
Jadąc kolejny raz do Portugalii, wiedziałem, że – oprócz budżetowych oszczędności, słabego euro i taniej ropy – szansą dla gospodarki tego zadłużonego kraju jest turystyka. Z danych za pierwsze półrocze i wstępnych szacunków na drugie wynika, że  w tym roku kraj ten odwiedzi o 10 proc. więcej osób niż przed rokiem. Na miejscu przekonałem się, że dane te nie są przesadzone. Zarówno w Porto, jak w Lizbonie – choć był to przełom października i listopada – pełno było zagranicznych turystów. Z pewnością sprzyjała temu pogoda, bo w tym roku lato było tu wyjątkowo długie, a podczas mojego pobytu temperatura sięgała 27–28 stopni w cieniu.
Widziałem tłumy cudzoziemców w kultowych lizbońskich tramwajach i na tamtejszych tarasach widokowych. Tłumy spacerowały też po promenadzie w leżącym nad Atlantykiem kurorcie Póvoa de Varzim. Wielu zagranicznych turystów spotykałem w restauracjach i kawiarniach Porto, a także podczas tourów w miejscowych adegach, w których leżakowany jest słynny portwein. Zanosi się na to, że w portugalskiej turystyce pobite zostaną kolejne rekordy. Podobnie jest z tutejszymi winami, które przeżywają ogromną popularność na świecie, a ich eksport z roku na rok rośnie. Dzięki temu dochody budżetu Portugalii będą większe niż w poprzednich latach.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze