fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Europa ugięła się pod niemieckim dyktatem

BRUKSELA \ Unijni przywódcy zlekceważyli stanowisko Polski

numer 1670 - 10.03.2017Świat

Wczoraj podczas pierwszego dnia szczytu przywódców państw Unii Europejskiej w Brukseli podjęto decyzję o wyborze szefa Rady Europejskiej. Nie uwzględniono stanowiska polskiej delegacji, która chciała odłożyć wybór przewodniczącego RE. Ostatecznie nominację Donalda Tuska na kolejną 2,5-letnią kadencję szefa Rady Europejskiej poparło wczoraj 27 państw unijnej wspólnoty.

Przed południem kanclerz Niemiec Angela Merkel wygłosiła w siedzibie Bundestagu oświadczenie, w którym zapewniła, że ponowny wybór Donalda Tuska na szefa RE jest czystą formalnością. – Postrzegam jego ponowny wybór jako oznakę stabilności całej Unii Europejskiej i cieszę się z kontynuacji współpracy – stwierdziła szefowa niemieckiego rządu. W tym samym czasie polskie MSZ podało informację, że głosowanie nad wyborem szefa Rady Europejskiej może się jednak nie odbyć. – Będziemy robili wszystko, by nie dopuścić do głosowania – przyznał szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. – Obecna kadencja Tuska kończy się w maju. Mamy więc aż 2,5 miesiąca, by się zastanowić oraz dopracować procedurę wyboru szefa RE. Nie musimy się spieszyć – dodał szef MSZ-etu. Jako alternatywną datę głosowania nad wyborem szefa Rady Europejskiej wymieniano m.in. koniec marca br., gdy w Rzymie odbędzie się jubileuszowy szczyt UE poświęcony 60. rocznicy podpisania traktatów rzymskich. Wiadomo, że na wczorajszym popołudniowym spotkaniu premier Beaty Szydło z kanclerz Angelą Merkel poprzedzającym rozpoczęcie unijnego szczytu rozmawiano na temat wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej. Wcześniej szefowa polskiego rządu odbyła również dwustronne rozmowy z premierem Szwecji Stefanem Löfvenem oraz liderami państw Grupy Wyszehradzkiej (Czech, Słowacji i Węgier).

Tuż przed południem dziennikarze podali informację, że polska delegacja może nie podpisać tzw. konkluzji szczytu, bez którego spotkanie w Brukseli uznaje się za nieważne. – Przypomnę, że dla wzajemnego szacunku, dla solidarności, dla poczucia wspólnoty jest potrzebne uszanowanie zdania wszystkich państw członkowskich – powiedziała premier Szydło na godzinę przed rozpoczęciem szczytu.

Kilkanaście minut wcześniej Joseph Muscat, premier Malty – kraju sprawującego obecnie prezydencję w Unii Europejskiej, wykluczył przełożenie głosowania nad wyborem szefa RE na inny dzień. – Podjęcie tej decyzji zaplanowano na dzisiaj. To, co znajduje się na agendzie [szczytu], musi być zdecydowane. Moja pozycja jest bardzo jasna: jako przewodniczący muszę szanować pozycję każdego państwa członkowskiego. Są jasne reguły dotyczące tego, co dzisiaj będzie się działo. Nie decyduję o nich ja, nie decyduje o tym żaden rząd ani prezydent. Regulują to zasady i traktaty – poinformował maltański polityk.

Oficjalnie posiedzenie przywódców państw UE rozpoczęło się o godz. 16. Głosowanie nad wyborem przewodniczącego Rady Europejskiej było pierwszym punktem obrad



zawartość zablokowana

Autor: Konrad Wysocki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama