​Akademia wzajemnej adoracji

numer 1670 - 10.03.2017

Radni PO przeforsowali zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia rady miasta, ponieważ... obawiają się o samorządy w Polsce. Sesja zmieniła się w groteskę, gdy spóźnił się na nią prezydent Gdańska, a podjęta uchwała okazała się niechlujnie zredagowana. Posiedzenie demonstracyjnie opuściła radna PiS‑u Anna Kołakowska.

Od wielu dni gdański magistrat zapowiadał na 8 marca ważne wydarzenie. – Jesteśmy głęboko zaniepokojeni dokonującym się w ostatnich miesiącach ograniczeniem kompetencji samorządu lokalnego i ponowną centralizacją państwa w Polsce. Dlatego też w przededniu 27. rocznicy uchwalenia przełomowej dla zmian w Polsce ustawy o samorządzie terytorialnym składamy wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej gdańskiej rady miasta – mówiła Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca klubu PO, składając wniosek o zgromadzenie.

Sesja się rozpoczęła, ale mimo zapowiedzi nie stawił się na niej Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Adamowicz nie pojawił ani na wykładzie dotyczącym samorządów prof. Piotra Uziębły, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Gdańskiego, ani podczas pierwszego w dyskusji wystąpienia radnej Dulkiewicz. – Dlaczego w Gdańsku zajmujemy się tymi sprawami? Bo decyzje, które zapadają w Warszawie dotyczą każdego mieszkańca, także Gdańska – mówiła radna, która sztucznie przedłużała swoje wystąpienie, kupując czas dla spóźniającego się prezydenta. Zdefiniowała w nim swoje obawy. – Być może stanie się tak, że jednej nocy zostanie zgłoszony projekt ustawy dotyczący samorządu, a następnej nocy zostanie przegłosowany przez posłów – mówiła



zawartość zablokowana

Autor: Stanisław Balicki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama