Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

​Siła waluty a siła PKB (2)

Dodano: 23/03/2017 - numer 1681 - 23.03.2017
MAKROEKONOMIA \ Lata mijają i choć globalna rola USA maleje, to sam dolar trzyma się bardzo mocno. Także euro pomimo sporych
kłopotów jest niezagrożone.
Jedna rzecz uległa jednak wyraźnej zmianie. To znaczenie poszczególnych gospodarek. Czołówka, która jeszcze sześć lat wcześniej generowała prawie 70 proc. globalnego PKB, spadła do poziomu 60 proc. Co ciekawe, poprawiła swoje notowania strefa euro, której waluta była już w pełnym klasycznym obiegu. Jednak wyraźnie osłabła Japonia. Wielka Brytania także przez mocny ówczesny kurs funta poprawiła swoje notowania gospodarcze w ujęciu dolarowym. Oceniając reakcję rynku walutowego, trudno dostrzec wyraźne zmiany. Poza dość istotną. USA, które globalnie znaczyły już mniej, utrzymały bardzo mocną pozycję dolara. Relacja „obrotu” do PKB (O/PKB) to poziom powyżej 3,5, co oznaczało wyraźny wzrost znaczenia dolara. W tej oryginalnej analizie zyskały także jen i funt. Euro symbolicznie straciło. Jednak Chiny z udziałem w światowym PKB na poziomie (liczonym nominalnie) już powyżej 6 proc. generowały mniej niż 0,5 proc. obrotu światowego rynku walutowego. Wskaźnik zaiste mizerny, ale cieniem na sytuacji juana kładła się ogromna niewiarygodność chińskiej ekipy. Władz, które chyba zbyt mocno ingerowały w kurs waluty. Co ciekawe, Indie z mniejszą gospodarką na rynku walutowym były mocniej widoczne, bo cieszyły się podobnym zainteresowaniem własnej rupii (symbol INR), co chiński juan (CNY). Nasz złoty nie zmienił swojej sytuacji, a większym niż w poprzednim okresie zainteresowaniem cieszył się rosyjski rubel. Swoje pozycje utrzymały Australia i Kanada, potwierdzało to tezę o wielkiej przewadze w pełni wolnorynkowych gospodarek. Zyskał na znaczeniu frank szwajcarski, co być może było forpocztą późniejszych kłopotów kredytobiorców.
2016
Lata mijają i praktycznie nie ma zmian. Dziś także dominuje dolar, który znowu skoczył do poziomu 88 proc. Również Japonia, strefa euro i Wielka Brytania utrzymały mocną pozycję i te cztery czołowe waluty generowały co najmniej 75 proc. ogółu rynku. Powoli do głosu dochodzą Chiny, które już z uwolnionym juanem wspięły się na 8. miejsce w światowym rankingu. Oczywiście wyprzedzały je Szwajcaria, Kanada czy Australia, ale dystans był już naprawdę niewielki. Jednak czołówka wydaje się bardzo odległa, a Chiny pomimo gospodarki na poziomie zbliżonym do strefy euro prezentują się znacznie słabiej niż eurowaluta. Polska praktycznie nie awansowała, a pozycja Indii (które, wydawało się, gonią Chiny) wyraźnie osłabła. Juan z 4-proc. udziałem w parach walutowych znacznie wyprzedzał rupię, której udział był niewiele wyższy od udziału złotego.
Co istotne, zarówno przed kryzysem, jak i po nim dolar dominował i perspektywa 15 lat pokazuje, że jego detronizacja wydaje się niemożliwa.
Co wspiera dolara? Przede wszystkim pozycja kraju, który będąc liderem gospodarczo-technologicznym, jest też bardzo silny politycznie. Trudno wyobrazić sobie udany atak militarny na USA. Stany nie mają takich trudności jak Europa. Inny wielki kraj, czyli Chiny, nie odgrywa w tym wyścigu żadnej roli. Powodem jest nie tylko historia, lecz także nieprzewidywalność władz w Pekinie. Chińskie elity władzy reprezentują co prawda wolnorynkowy kurs, ale pewności, co będzie dalej, po prostu nie ma. Siła szwajcarskiej waluty to szczególny przykład. Alpejski kraj nie uczestniczy w światowej polityce. Jednak jego banki to coś wyjątkowego. I bardzo wielu przywódców ma tam konta. A to nie jest przypadek. Siła franka wynika z siły i bezpieczeństwa szwajcarskich banków. Bo pozycja tej waluty to naprawdę wniebagatelna rzecz, zważywszy na populację kraju. I wreszcie Europa. Euro jak na razie nie zagraża dolarowi. Trudno tego oczekiwać po walucie z tak krótką historią i z tak dużym bagażem kłopotów, jakie są obecnie jej udziałem. Dolar będzie królował przez wiele lat, bo Europa nigdy nie będzie miała politycznej i militarnej pozycji Ameryki. Także położenie blisko potencjalnych konfliktów (świat arabski czy Ukraina) w pewien sposób wpływa na niższą pozycję euro. ECB od dawna trzyma stopy na podobnym poziomie, co także stwarza wrażenie niepewności. Waluta 19 krajów poddana jest z naturalnych powodów większemu ryzyku niż waluta jednego kraju. Paradoks Japonii i Wielkiej Brytanii to, szczególnie w tym drugim wypadku, efekt „wyspiarski”, co wpływa na przynajmniej teoretyczną stabilizację. Złoty w tym wyścigu jest prawdopodobnie bez szans, ale przy dobrej koniunkturze może za jakiś czas przegonić waluty skandynawskie.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze