Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Opozycja broni niemieckich mediów

Dodano: 23/03/2017 - numer 1681 - 23.03.2017
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Niemiecka dyplomacja uznała, że list szefa koncernu medialnego Ringier Axel Springer Marka Dekana, który miał sugerować swoim pracownikom publikowanie artykułów przychylnych Donaldowi Tuskowi, przewodniczącemu Rady Europejskiej, był niefortunny. Posłowie opozycji nie widzą jednak w tym nic kontrowersyjnego.
Rozmawiałem z wiceministrem spraw zagranicznych Niemiec o wypowiedzi Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer Media AG. Według mnie jego list do pracowników wspomnianego wydawnictwa może być próbą ingerencji w niezależność mediów w Polsce. Nasz niemiecki odpowiednik stwierdził, że wypowiedź prezesa koncernu była niefortunna – powiedział Jan Dziedziczak, wiceminister spraw zagranicznych, podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków masowego przekazu. – W sprawie sytuacji rynku medialnego w Polsce, który w ponad 80 proc. jest zdominowany przez prasę należącą do wydawnictw niemieckich lub niemiecko-szwajcarskich, będziemy prosili naszych partnerów o dalsze wyjaśnienia – dodał Dziedziczak.
Przypomnijmy, że niedawno w „Wiadomościach” ujawniono list Marka Dekana, wydawcy pism takich jak „Newsweek Polska” czy „Fakt”. Miał on oczekiwać od dziennikarzy wspomnianych tytułów prasowych publikowania krytycznych ocen wobec braku poparcia polskiego rządu dla Donalda Tuska w wyborach na szefa Rady Europejskiej. Sam Dekan nie zgadza się ze stawianymi mu zarzutami. „Oskarżenia, jakobym wskazywał naszym dziennikarzom, jak mają pisać, by wywrzeć negatywny wpływ na Polaków, w imię niesienia korzyści niemieckiej polityce, są absurdalne – napisał w opublikowanym wczoraj liście do pracowników Grupy Onet-RASP.
Sprawę skomentował również wicepremier Piotr Gliński. – Niestety prawo prasowe z 1984 r., które dotychczas nie zostało zmienione, zezwala na taką interwencję. Już dawno powinno ono być zmienione – mówił Gliński. Wicepremier przypomniał również, że resort kultury pracuje nad projektem ustawy dotyczącym dekoncentracji rynku medialnego. – Nie możemy jeszcze mówić o szczegółach tego projektu. Postaramy się przedstawić go latem lub jesienią tego roku. Nie wiemy jeszcze, czy dekoncentracja mediów miałaby nastąpić poprzez wykupywanie danych podmiotów, czy powstawanie nowych pism – poinformował Gliński.
Jednak posłowie radykalnej opozycji nie dostrzegają problemu w dominacji niemieckich wydawnictw w Polsce. – Niemcy to jest nasz najlepszy partner, począwszy od gospodarki, przez kulturę i na mediach kończąc. Chcecie go z nami skłócić? – stwierdził Krzysztof Mieszkowski, poseł Nowoczesnej. – Boli was to, że są jeszcze media nieprzychylne PiS‑owi – powiedziała z kolei Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka Platformy Obywatelskiej.
Faktem jest jednak, że władza żadnego innego państwa UE nie godzi się na dominację obcego kapitału na rynku medialnym. Wszelkie próby jego przejęcia natomiast kończyły się fiaskiem. Kiedy w 2005 r. zagraniczny kapitał przejmował dziennik „Berliner Zeitung”, w Niemczech zaczęły się protesty dziennikarzy, polityków, elit intelektualnych, ludzi kultury i sztuki. Wszyscy twierdzili, że to niedopuszczalne, aby zagraniczna firma wpływała na poglądy niemieckiej opinii publicznej. Pojawiły się nawet argumenty, że przejęcie niemieckiej gazety przez obcy kapitał może zagrozić wolności słowa. – Tylko w państwach kolonialnych występowała taka sytuacja jak w Polsce. Ten list jest odpowiedzią na pytanie, czy obecność kapitału zagranicznego wpływa na funkcjonowanie naszych mediów – spuentowała Joanna Lichocka, posłanka PiS‑u.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze