Gordon, czyli Sting

fot. Piotr Iwicki
fot. Piotr Iwicki

KONCERT \ STING W WARSZAWIE

Niewielu jest artystów, których pseudonimy stały się marką. Bezspornie Gordon Matthew Sumner należy do tego ekskluzywnego grona. Bo Gordon to po prostu Sting. Niedawna obecność artysty w Polsce, w tym znakomity, kameralny koncert w radiowym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej, występ wpisujący się w obchody jubileuszu 55-lecia radiowej Trójki, to świetny pretekst, aby zatrzymać się na kilka chwil nad fenomenem tego artysty. Dzisiaj zwłaszcza młodsi fani niemal nie kojarzą Stinga z legendarną formacją The Police. Ja właśnie te dokonania stawiam na absolutnym szczycie całego dorobku Brytyjczyka. Oczywiście jestem tutaj subiektywny, ale do tej „policyjnej” spuścizny równa raptem kilka albumów Stinga (w szczególności pierwsze trzy solowe) oraz nieliczne pojedyncze piosenki z czasów
     

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze