​Teatr Wielki do wzięcia

numer 1810 - 26.08.2017



Łódzki Teatr Wielki to prawdziwy moloch, fabryka sztuki, ciągle się rozwijająca i wciąż łaknąca pieniędzy. Zatrudnia obecnie ok. 450 pracowników i ma 27 mln zł rocznej dotacji, nie licząc wpływów z biletów. 

Obecnie moloch ów pozbawiony jest dyrektora naczelnego. Zarząd województwa łódzkiego zawiadujący teatrem zwolnił 22 czerwca Pawła Gabarę. Tymczasem niedawno wojewoda łódzki Zbigniew Rau uznał uchwałę zarządu za nieważną, ponieważ ten nie poprosił o opinie w sprawie odwołania dyrektora Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów oraz związków zawodowych (choć te twierdzą co innego).

Stołki dyrektorskie w Wielkim są od lat bardzo gorące. Niekiedy wręcz parzą. Średnia zasiadania w nich przez ostatnie 10 lat to 2,5 roku. Rzadko też się zdarza, aby dyrektor odchodził godnie, bez atmosfery niechęci, pomówień  i skandalu.

Paweł Gabara pojawił się w Łodzi przed dwoma laty. Przyjechał do Łodzi z Gliwic, gdzie przez 17 lat dyrektorował tamtejszemu Teatrowi Muzycznemu. Dyrektorski kontrakt Gabary miał się skończyć 31 sierpnia 2019 r. Jednak na półmetku zarząd województwa postanowił go zerwać. Motywował to niegospodarnością oraz konfliktem dyrektora ze związkami zawodowymi. Związkowcy zarzucali Gabarze sięganie po wykonawców z zewnątrz. Skutkowało to bezczynnością łódzkich artystów, co odbijało się na ich zarobkach, wzbudzając w nich frustrację i niechęć do dyrektora. Konflikt między dyrektorem a związkowcami doszedł do takiego etapu, że obie strony komunikowały się miedzy sobą, wywieszając pisma w gablotach ogłoszeń.

Konflikty związków zawodowych z dyrekcją Teatru Wielkiego mają jednak w latach 1989–2017 bogatą tradycję



zawartość zablokowana

Autor: Zbigniew Pacura


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama