Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

​Czy kataklizmy uderzają też w rynki? (2)

Dodano: 19/09/2017 - numer 1830 - 19.09.2017
STANY ZJEDNOCZONE \ Ostatnie lata to kolejne kataklizmy. Ale reakcja rynków finansowych w USA nie jest znacząca. Wyjątkiem jest jednak segment paliwowy. Ceny ropy i przede wszystkim benzyny są wtedy znacznie bardziej zmienne.
Huragan „Sandy” zaatakował w 2012 r. tym razem stany położone nad Atlantykiem. Chociaż podobnie jak inne miał swoje źródło na Karaibach, to jego niszczycielska moc dosięgnęła regionu zupełnie innego. Regionu związanego z przemysłem, usługami i sektorem finansowym, a w znacznie mniejszym stopniu z produkcją ropy naftowej. Wpływ huraganu widoczny był de facto od Florydy do Maine, a swoim zasięgiem objął nawet Nowy Jork. Okres aktywności żywiołu to ostatni tydzień października i pierwsze dwa dni listopada, co w znaczący sposób różniło się od innych tego typu huraganów. Skala zniszczeń w ocenie amerykańskich instytucji federalnych przekroczyła kwotę 75 mld dol., a liczba ofiar to ponad 200 osób. 
Ropa naftowa w tym czasie straciła 7 proc. Jednak, o czym warto pamiętać, był to okres bardzo wysokich cen, które od kilku miesięcy regularnie przekraczały poziom 100 dol. za baryłkę. Spadek o 7,7 proc. w ciągu dwóch tygodni trudno wiązać z sytuacją na wschodnim wybrzeżu USA, choć już po zakończeniu huraganu paliwo znowu zyskało na wartości. Benzyna okazała się zdecydowanie bardziej wrażliwa. Inaczej niż w sytuacji „ataku” na południu kraju paliwo w ciągu trzech tygodni straciło ponad 10 proc., co mogło być związane ze spadkiem popytu w regionie. Reakcja nowojorskiej giełdy, która tym razem była blisko całego zdarzenia, także nie była zbyt istotna. DJIA stracił nieco ponad 1,8 proc., kontynuując w późniejszych tygodniach tendencję spadkową. Same wahania w tym okresie także nie były znaczące, bo indeks zmieniał swoją wartość w wąskim, zaledwie 5-procentowym, korytarzu.
Złoto, które w trudnych sytuacjach staje się aktywem rezerwowym, także straciło na wartości. Jednak jego ówczesna cena (ponad 1700 dol. za uncję, znacznie wyższa niż obecnie) była być może kluczowym czynnikiem korekty.
Huragan „Sandy”, aktywny w chłodniejszej części roku i atakujący region znacznie bogatszy, nie wpłynął znacząco na sytuację rynków. O ile ropa z różnych względów powinna być mało wrażliwa, o tyle reakcja giełdy pokazuje, że rynek finansowy okazał się tym razem bardzo odporny na trudną sytuację.
Ocena bieżącego roku jest chyba najtrudniejsza. Benzyna notowała bardzo silny wzrost i wyjątkowe, bo prawie 20-procentowe wahania. Jednak bieżący kataklizm pociągnął za sobą zniszczenia w kwocie przekraczającej (dla obu huraganów – „Harvey” i „Irma”) 100 mld dol. To wyjątkowo dużo, a przecież to jak na razie szacunki. Trudno ocenić reakcję rynków, bo ta dla indeksów giełdowych była niejako odwrotna. Połowa września, gdy żywioł kończył swoją aktywność, DJIA i inne wskaźniki odnotowały kolejne historyczne maksima. Jednak słaby dolar i lepsza globalna koniunktura wpłynęły zapewne na taki scenariusz. Ropa traciła i zyskiwała na wartości, a jej kierunek jedynie po części był efektem obu huraganów. Wpływ miały także dolar, kryzys koreański i sugestie ze strony OPEC-u.
Kataklizmy nie pozostają bez wpływu na rynki. Trudno nie zauważyć, że najmocniej waha się cena ropy czy benzyny. Jednak rynki giełdowe czy walutowe nie są tak mocno podatne na czynniki o charakterze naturalnym. Powód? Giełda z założenia absorbuje bieżące informacje i w notowaniach po części uwzględnia przyszły scenariusz. Trzęsienia ziemi czy powodzie zwiększają w USA pomoc federalną, a także wpływają na wzrost inwestycji restytucyjnych. Rynek walutowy to oczywiście inny schemat, tu jednak z racji proporcji zniszczeń do rozmiarów całej gospodarki czy sfery materialnej wpływ kataklizmu jest z reguły stosunkowo niewielki. Emocje uderzają w rynek paliw, co często występuje wtedy, gdy kataklizmy dotyczą regionów bogatych nie tylko w ropę, lecz także w rafinerie. Przykład benzyny najlepiej to pokazuje. Kataklizmy są i będą, ale na razie wpisane są w scenariusz gospodarczy jako coś nieuniknionego i niestety możliwego.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze