​Nowe życie Wielkiej Brytanii (1)

BREXIT \ Funt w ostatnich dniach odżył. Nie wiadomo, na jak długo. Ale brytyjska gospodarka referendum ws. brexitu wcale nie prezentuje się źle. Czy to epizod, czy trwalszy trend?
Wielka Brytania od strony politycznej przeżywa na pewno nowe życie. Kraj powoli wychodzi ze struktur unijnych, a jeszcze wcześniej cudem uniknął rozpadu, czy raczej zubożenia o Szkocję. Gdy w czerwcu 2016 r. Brytyjczycy, a przynajmniej większość głosująca, powiedzieli Unii Europejskiej „nie”, od razu poczuły to dwa wskaźniki brytyjskiej gospodarki: indeks giełdowy i funt. Od tego czasu minęło już prawie 15 miesięcy. I pomimo niezbyt optymistycznego scenariusza jedna rzecz uległa pozytywnej zmianie. Gospodarka. Wskaźniki od czasu referendum zaczęły się powoli poprawiać. Oczywiście trudno powiedzieć, czy to tylko efekt unijnego rozwodu, czy także ogólnej lekkiej poprawy w całej Europie. Wyjątkiem wydawał się funt, który cały czas znajdował się mocno poniżej wyników z czerwca 2016. Jednak ubiegły tydzień przypomniał całemu finansowemu światu, że przekonanie o sugerowanej wielokrotnie śmierci funta jest mocno przesadzone.
Paradoksalnie, a może i nie, brytyjska waluta mocno zyskała w przeddzień smutnej dla siebie rocznicy. Dokładnie 25 lat temu, 16 września 1992 r., funt szterling przeżył jeden z najgorszych momentów w swojej historii. Tego dnia spekulacyjny atak na brytyjską walutę zmienił jej notowania znacznie, bo w ciągu jednego dnia waluta brytyjska, bardzo mocna w relacji do amerykańskiej waluty, zniżkowała z kursu 1,87 dol. za funta do poziomu o ponad 6 centów niższego. Nawet podniesienie przez Bank Anglii poziomu stóp procentowych (wtedy wynosiły już 12 proc.) niewiele zmieniło w tym czarnym scenariuszu, gdyż do połowy października 1992 r. waluta zniżkowała jeszcze mocniej, do wartości 1,62 dol. za funta. Funt musiał opuścić europejski mechanizm kursów walutowych ERM.
To jednak historia, choć według późniejszych informacji brytyjskich władz skarbowych rząd stracił tego dnia ponad 3 mld funtów, a reperkusje były bardzo poważne.
Dziś funt i dolar są w innej relacji. Obecny kurs, który wynosi około 1,35 dol., to znacznie więcej, ale to i tak znacznie mniej niż przed słynnym referendum z końca czerwca 2016 r. Teoretycznie jest dobrze – od początku roku funt zyskał w relacji do dolara aż 10 proc. To dużo, ale inne waluty, w tym nasz złoty, prezentują się znacznie lepiej. Warto jednak pamiętać, że ich droga do sukcesów nie była aż tak wyboista jak ubiegłoroczna historia brytyjskiej waluty.
Tuż po referendum funt rozpoczął klasyczny ruch na południe. Dość powiedzieć, że do końca 2016 r. na 135 poczerwcowych sesji na rynku walutowym funt 76 razy tracił. Niby to nie tak dużo, ale spadki ściągnęły walutę do poziomu 1,23 dol. na koniec roku. Dla wielu funt wydawał się przegrany.
Jednak od czego ma się przyjaciół. To oczywiście żart, bo w finansach nie ma sentymentów. Ale Donald Trump już przed objęciem urzędu mówił głośno, że amerykańska waluta jest zdecydowanie za droga. Dolar powoli zaczął tracić, a wraz z tym scenariuszem funt zaczął zyskiwać. Trzy miesiące po objęciu przez Trumpa prezydentury funt zyskiwał wyraźnie, bo jego kurs przekroczył nawet poziom 130 centów.
Funt z racji gospodarczych relacji najmocniej powiązany jest jednak z Europą i obrazem pozycji brytyjskiej waluty jest chyba przede wszystkim relacja do euro. Tu waluta brytyjska bardzo powoli nadrabia zaległości. Od stycznia do kwietnia relacja obu walut była bardzo zmienna. Potem to euro stało się bardzo mocne. Jednak od września funt nadrabia straty. Dystans jest spory, ale nie ogromny, bo od stycznia funt stracił do euro ponad 3 proc. W ostatnim tygodniu zniwelował sporą część spadku…
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze