Morawiecki zapowiada swój program

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

ROZWÓJ \ Lepszy budżet, więcej pieniędzy dla rodzin, energetyczne bezpieczeństwo państwa

Desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki zapowiedział, że będzie kontynuował wielki program społeczny PiS‑u. Dzięki temu, że państwo konsekwentnie odbiera pieniądze przestępcom podatkowym, może przekazywać je rodzinom. Podkreślił też ogromne znaczenie bezpieczeństwa energetycznego.
Po raz pierwszy od 15 lat zostanie podwyższona wysokość ponad 20 ulg i zwolnień od podatku – zapowiedział Mateusz Morawiecki w telewizji Trwam. Całkowicie zostaną zwolnione z PIT‑u stypendia stażowe finansowane przez uczelnie, a także świadczenia na rzecz emerytów przekazywane przez ich byłego pracodawcę. Potrojone będzie zwolnienie dopłat pracodawcy do kolonii dla dzieci, zostaną rozszerzone ulgi rehabilitacyjne, w tym ulga na samochód dla wszystkich niepełnosprawnych, nie tylko I i II grupy inwalidzkiej. W formie ulg zostaną też ujęte wszystkie dojazdy osób niepełnosprawnych, nie tylko te do lekarzy, a także utrzymanie psów asystujących wszystkim niepełnosprawnym.
Kluczowy będzie program senioralny
Dużo uwagi zostanie w latach następnych poświęcone polityce senioralnej. Rząd pracuje nad programem nazywanym roboczo Dostępność+, który zakłada, że zarówno podjazdy do budynków, wejścia do autobusów czy tramwajów oraz np. biletomaty czy bankomaty mają być dostępne dla osób starszych czy osób niepełnosprawnych. – Program senioralny na pewno będzie kluczową częścią naszego budżetu w latach 2018 i 2019 – zapowiedział Mateusz Morawiecki.
W przyszłorocznym bud­żecie zostało zarezerwowanych dodatkowo 15 mld zł dla emerytów, z tego 10 mld zł jest przeznaczonych dla nowych emerytów, a 5 mld zł na rewaloryzację. Wzrosną też wydatki państwa na leki dla seniorów powyżej 75. roku życia do kwoty 665 mln zł. – Zwiększy się paleta lekarstw i dostępność tych lekarstw dla najbardziej potrzebujących – powiedział.
Uzdrawianie służby zdrowia
Sukcesywnie też rząd uzdrawia sektor zdrowia. Dzięki temu, że sytuacja budżetu państwa jest dobra, a ściągalność podatków bardzo dobra, rząd był w stanie wykupić wszystkie zobowiązania szpitali, klinik onkologicznych, które narosły przez ostatnie 10 lat. – Wyczyściliśmy bilans ujemny wielu szpitali, wielu jednostek. Mam nadzieję, że dzięki temu zapewnimy lepszy start w 2018 r. tym niezwykle ważnym placówkom – powiedział Morawiecki.
Ale oddłużenie szpitali to niejedyne problemy, z jakimi zmaga się rząd w ochronie zdrowia. – W onkologii pojawia się dużo zjawisk, które wymagają sprostowania, wyjaśnienia. Dowiedziałem się np., że do 17 instytutów publicznych, które leczą 80 proc. pacjentów i leczą te trudniejsze przypadki, trafia 50 proc. z puli przeznaczonej na onkologię. Z najprostszej arytmetyki wynika, że coś jest nie tak – wytknął błędy poprzednikom przyszły premier.
Budujmy własne oszczędności
Mateusz Morawiecki chce też zadbać o oszczędności i inwestycje Polaków. – Proszę się nie bać lokować w obligacje skarbu państwa, które są dostępne w oddziałach PKO BP. Są oprocentowane lepiej niż odsetki w bankach – mówił. Jak wyjaśniał, problem polega na tym, że Polacy bardzo niechętnie inwestują w obligacje, co powoduje, że odsetki zamiast trafiać do domowych budżetów, zgarniają zagraniczni finansiści. Natomiast dług publiczny zamiast być w rękach obywateli, jest w posiadaniu zagranicznych inwestorów, uzależniając tym samym Polskę od tych nabywców.
Krok po kroku Morawiecki chce mobilizować polski kapitał, także ten pochodzący od małych i średnich firm, by rosły i mogły więcej pieniędzy przekazywać w formie wynagrodzeń. Jeśli bowiem będą rosły pensje pracowników, będzie też rosła gospodarka.
Walka o bezpieczeństwo trwa
Desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki odniósł się też do zagadnień gospodarczych, zwłaszcza związanych w energetycznym bezpieczeństwem Polski. Jego zdaniem Nord Stream 2 jest projektem, który ma na celu jeszcze większe uzależnienie Europy Środkowej od gazu rosyjskiego. Jak zauważył, obecnie płacimy o 20 proc. więcej za rosyjski gaz niż Niemcy, kraj dużo bogatszy od nas, co w jego ocenie jest ewidentną niesprawiedliwością oraz wyrazem strategii „dziel i rządź” uprawianej w tej sprawie przez Moskwę.
– My chcemy się uniezależnić, my już dzisiaj jesteśmy w stanie przyjmować transporty gazu łupkowego z USA – podkreślił Morawiecki. Przypomniał, że w ostatnich miesiącach prowadził rozmowy z przedstawicielami amerykańskiej administracji, m.in. z sekretarzem handlu Wilburem Rossem, które doprowadziły do bardzo dużego sukcesu, jakim było podpisanie przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo pięcioletniego kontraktu na dostawę gazu ze Stanów Zjednoczonych.
Wiele wskazuje, że starania Polski o energetyczną niezależność skończą się sukcesem. Jak poinformowało PGNiG, rosyjski Gazprom wystąpił do niej z wnioskiem o renegocjację ceny gazu dostarczanego na podstawie kontraktu jamalskiego. – Decyzja Gazpromu może być ruchem wyprzedzającym, bo Rosjanie widzą perspektywę ukończenia projektu Baltic Pipe – oceniają eksperci.
Dyrektywa UE przeciwko Azotom
Morawiecki jednoznacznie wypowiedział się też w sprawie sytuacji na europejskim rynku nawozów sztucznych. Chodzi o przyjętą pod koniec października przez Parlament Europejski propozycję przewidującą ograniczenie w nawozach obecności metali ciężkich, szczególnie kadmu. – Przyjęta niedawno dyrektywa antykadmowa uderza tylko w jedną firmę w UE – Grupę Azoty. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że jedyne złoża fosforytów na świecie, które prawie wcale nie zawierają kadmu, to są złoża rosyjskie – zauważył dotychczasowy wicepremier, minister rozwoju i finansów.
Eksperci od dawna alarmują, że propozycja ta doprowadzi do tego, że jedynym dostawcą dla Unii rudy fosforu, która jest surowcem do produkcji nawozów fosforowych, zostanie Rosja. Portal Politico napisał wprost, że na regulacji może skorzystać jeden z rosyjskich oligarchów, prezes firmy Phosagro Andriej Gurjew. To on kontroluje położoną w rejonie Murmańska kopalnię, w której wydobywa się rudy z naturalnie niską zawartością kadmu. Stawka jest duża, bo przemysł nawozowy w UE wart jest 25 mld euro.
Do euro nam nie spieszno
Desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki odniósł się również do kwestii ewentualnego wstąpienia Polski do strefy euro. – My się na pewno nie spieszymy do strefy euro, bo ona przeżywa teraz problemy i ma dużo ograniczeń. Nam nie jest spieszno, by pozbywać się naszych atutów, w tym elastyczności w reagowaniu na potencjalne kryzysy – powiedział.
Przypomniał, że podczas kryzysu w 2009 r. złotówka osłabła i dzięki temu polscy eksporterzy mogli więcej zarobić, a Polska mogła utrzymać większy wzrost gospodarczy. Według Morawieckiego strefa euro przeżywa problemy. – Kraje z południa Europy nie mogą odzyskać konkurencyjności właśnie dlatego, że są w strefie euro, bo nie mogą swojej waluty zdewaluować i nie mogą też emitować długu we własnej walucie – wyjaśnił Morawiecki.
Przyznał, że wraz z traktatem akcesyjnym do Unii Europejskiej Polska przyjęła na siebie zobowiązanie, że wprowadzi euro, ale bez wskazania terminu, kiedy miałaby to zrobić. Zauważył też, że aby przystąpić do strefy euro, musielibyśmy zmienić konstytucję, ale – jak dodał – my się na pewno tam nie spieszymy. – Strefa euro niech się najpierw pozbędzie swoich własnych problemów – podkreślił.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze