Minister pali gumę

ROSTOWSKI JEŹDZI JAK WARIAT

Jacek Vincent Rostowski wszędzie się spieszy. Ma w nosie przepisy i przejeżdża na czerwonym świetle. Ojnieładnie, panie ministrze! Jacek Rostowski wszędzie się spieszy. Wszyscy go potrzebują na gwałt. Śmiga więc po ulicach, że trudno za nim nadążyć. A żeby zdążyć, śmiga szybko. I nieprzepisowo. Jego limuzyna niedawno dwa razy przejechała skrzyżowania na czerwonym świetle. Minister po wieczornej wizycie w TVN24 tak się spieszył do domu, że przemknął warszawskimi ulicami, mając w nosie przepisy drogowe. Gdyby drogówka złapała go na gorącym uczynku, dostałby 6 punków karnych i mandat 500 zł. Oczywiście, Rostowski zwaliłby wtedy winę na swojego szofera, no bo przecież to nie on prowadził auto. Wszak jest dżentelmenem i za cudze winy nie bije się we własne piersi. Panie ministrze! Niech pan
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze