Interes dla bogatych, dramat dla biednych

fot. EP/d
fot. EP/d

ENERGIA \ Na Śląsku ostro krytykują politykę klimatyczną Komisji Europejskiej

Polscy eksperci, politycy i związkowcy uważają, że forsowane przez KE prawo klimatyczne to prawdziwa mieszanka wybuchowa, która może wysadzić unijną gospodarkę i pogłębić polityczne podziały. Zwłaszcza że propozycje te nie zostały oparte na żadnych wyliczeniach, ale na przekonaniu, że „jakoś to będzie”.

Komisja Europejska nie tylko nie chce złagodzić polityki klimatycznej ze względu na kryzys, ale wręcz dąży do jej zaostrzenia. – Podczas lipcowego szczytu Rady Europejskiej w sprawie polityki klimatycznej dogadali się przywódcy 27 państw członkowskich, choć ich narodowe interesy są nieraz krańcowo różne – przypomina europosłanka PiS Izabela Kloc.

– Dla Brukseli to jednak za mało. Procesom gospodarczym i politycznym postanowiono nadać wyższy status i zamknąć je w ramy nowego prawa. Wygląda to tak, jakby pod pretekstem Zielonego Ładu unijna administracja szykowała ostateczny, dyscyplinujący bat na państwa członkowskie – uważa Kloc.

Jej zdaniem to niebezpieczny precedens, bo jeśli uda się wprowadzić nadzwyczajny status prawny dla klimatu, zapewne pojawią się próby powtórzenia tego w innych dziedzinach i będziemy mieli specjalne prawa o uchodźcach, mniejszościach i gender.

– Każdemu z nich podporządkowane zostaną pozostałe przepisy. To będzie koniec UE, jaką znamy i jakiej chcemy, takiej, w której gwarancją stabilności i rozwoju jest akceptowany przez wszystkich porządek prawny, a nie doraźne interesy – ostrzega europosłanka. Zaznacza, że nie liczy się tutaj rozsądek, lecz medialny poklask.

– Ostatnie decyzje Komisji Środowiska Parlamentu Europejskiego mówią, że cele redukcyjne zostaną zwiększone z 40 do 60 proc. do 2030 r. Nie tylko górnictwo i energetykę stawia się w bardzo trudnej sytuacji – uważa lider śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. – Na to z naszej strony zgody być nie może – zapowiedział.

Jego zdaniem forsowanie polityki klimatycznej doprowadzi w pierwszej kolejności do katastrofy gospodarczej w górnictwie, a potem w energetyce funkcjonującej na Śląsku, a w niedalekiej przyszłości w polskich stalowniach, hutach i przemyśle motoryzacyjnym.

Plany KE podważa też przewodniczący rady OPZZ województwa śląskiego Wacław Czerkawski. – Zlikwidowano do tej pory kilkadziesiąt kopalń i w żaden sposób nie wpłynęło to na spowolnienie zmian klimatycznych – powiedział. Zdaniem związkowców Zielony Ład to interes dla bogatych, a dramat dla biedniejszych krajów UE.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl