Ogólniki liberalnego populisty

FELIETON \ Plan Ryszarda Petru

numer 1925 - 15.01.2018Publicystyka

Niebezpieczny zakaz zadłużania się państwa, deregulacyjny populizm i rynek zdrowia zamiast służby zdrowia – to chyba jedyne konkrety, które można wyciągnąć z tego zbioru strzępków informacji i pustych haseł, jakim jest plan Petru. 

Za populistów uchodzą zwykle przedstawiciele prawicy lub socjalnej lewicy. Liberalni centryści w debacie publicznej są uważani za bezstronnych ekspertów, którzy mają wszystko dobrze policzone, nigdy nie mówią na wyrost i nie rzucają słów na wiatr. Ich koncepcje są podobno pragmatyczne, przemyślane i odpowiedzialne w odróżnieniu od haseł konserwatywnego ciemnogrodu oraz socjalnych roszczeniowców. Liberalni centryści nie mogą być populistami niemalże z definicji. Po pierwsze, nie łakną poklasku ze strony gawiedzi, po drugie, ich pomysły są niczym rady surowej, ale twardo stąpającej po ziemi matki – zwykle nieprzyjemne, lecz konieczne i rozsądne. Prawda jest zupełnie inna.

Populizm liberalizmu 

Szaty ekspertów, jakie przywdziewają liberalni centryści, nie są wcale przypadkowe. Istnieje specyficzna część społeczeństwa, zwykle przekonana o swojej wyższości intelektualnej nad resztą rodaków, dla której kulturalni, dobrze ubrani i uśmiechnięci panowie to wyrocznie, nawet jeśli plotą trzy po trzy. A tym bardziej jeśli plotą dobrze oswojone i ?atwo wpadaj?ce w?ucho has?a. ?eby zdoby? pos?uch u?tej cz??ci widz?w, s?uchaczy, czytelnik?w czy elektoratu, nie trzeba przygotowa? niczego wybitnego. Wystarczy poda? kilka postulat?w wyci?gni?tych z?podr?cznika podstaw ekonomii, doprawi? dwoma przygotowanymi zawczasu bon motami, przystojnie si? u?miechn?? i?ods?oni? markowy zegarek na nadgarstku. 

Gdyby przy?o?y? powszechnie u?ywan? definicj? populisty do pierwszego z?brzegu liberalnego centrysty, okaza?oby si?, ?e pasuje do niego jak krojony na miar? garnitur Dolce & Gabbany. Tak na dobr? spraw? ze wszystkich stron politycznego spektrum najwi?cej populist?w jest na liberalnym centrum. Nic wi?c dziwnego, ?e czo?owy liberalny populista Ryszard Petru przygotowa? zarys programu z?o?ony jedynie z??atwo wpadaj?cych w?ucho hase? i?og?lnik?w, okraszonych szelmowskim u?miechem.

łatwo wpadające w ucho hasła. Żeby zdobyć posłuch u tej części widzów, słuchaczy, czytelników czy elektoratu, nie trzeba przygotować niczego wybitnego. Wystarczy podać kilka postulatów wyciągniętych z podręcznika podstaw ekonomii, doprawić dwoma przygotowanymi zawczasu bon motami, przystojnie się uśmiechnąć i odsłonić markowy zegarek na nadgarstku. 

Gdyby przyłożyć powszechnie używaną definicję populisty do pierwszego z brzegu liberalnego centrysty, okazałoby się, że pasuje do niego jak krojony na miarę garnitur Dolce & Gabbany. Tak na dobrą sprawę ze wszystkich stron politycznego spektrum najwięcej populistów jest na liberalnym centrum. Nic więc dziwnego, że czołowy liberalny populista Ryszard Petru przygotował zarys programu złożony jedynie z łatwo wpadających w ucho haseł i ogólników, okraszonych szelmowskim uśmiechem.

Bezbronne państwo

Z ogólnikami typu „Polacy powinni zarabiać więcej” trudno polemizować, na stronie PlanPetru.pl jest jednak kilka popularno-liberalnych konkretów. Ryszard Petru postuluje np. konstytucyjny zakaz zadłużania się państwa. Pomysłowi temu zapewne niejeden chętnie przyklaśnie, jednak jest on zwyczajnie niebezpieczny. Zawęża on pole działania państwa, ogranicza jego elastyczność i wiąże mu ręce w razie kryzysu. Oczywiście liberalni centryści najchętniej odebraliby wszystkie zadania wybieranym przez społeczeństwo politykom i oddali „bezstronnym” technokratom, jednak w interesie społeczeństwa jest, by jego przedstawiciele mieli szeroki zakres działania. 

Dług publiczny spełnia wiele zadań, ale jedno jest szczególnie istotne. Ma on działać antycyklicznie, czyli należy go wykorzystywać do łagodzenia kryzysów gospodarczych. Te bez wątpienia nadejdą, bo należą do natury kapitalizmu. W razie recesji rząd może zwiększać popyt wewnętrzny dzięki wydatkom publicznym finansowanym z długu. Dług ten spokojnie można zaciągać w kraju, więc nie uzależni nas to od zagranicy. W kryzysie gospodarstwa domowe i firmy ograniczają swoje wydatki, bojąc się o przyszłość, co jeszcze pogłębia recesję



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama