Głos halabardnika

WÓDZ NADAJE \ Niemiecki atak bez znaczenia

Miałem kiedyś szansę zostać gwiazdą filmową. Widzę niedowierzanie na twarzach Czytelników, więc opowiem całą historię od początku, by Państwa przekonać, że piszę prawdę. Otóż mój kuzyn pracował na początku lat 90. XX w. w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych i podczas deszczu, wielkiego wroga wagarowicza, odwiedzałem go w pracy, żeby przeczekać kilka godzin i posłuchać plotek o znanych aktorach. Pewnego razu, gdy siedzieliśmy, rozmawiając, wszedł do pokoju jakiś zafrasowany pomocnik kierownika planu, aby skorzystać z telefonu i pożalić się, że jeden ze statystów zachorował, a jemu polecono znaleźć pilnie kogoś na zastępstwo. Wtedy kuzyn wskazał mnie! Serce me zabiło szybciej, lecz pracownik techniczny obrzucił moją chudą postać krytycznym spojrzeniem, machnął lekceważąco ręką, orzekł, że 
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze