Wojna handlowa to szansa dla Polski

numer 1972 - 10.03.2018Publicystyka

Wojna handlowa między USA a Unią Europejską staje się coraz bardziej prawdopodobna. Stosunkowo najlepiej mogą wyjść na niej kraje, których produkty są tanie, lecz przyzwoitej jakości oraz mają własne i niedrogie waluty. Dokładnie takim krajem jest Polska.

Stało się to, o czym mówiło się już od pewnego czasu – Stany Zjednoczone wprowadziły cła na stal i aluminium. Komisja Europejska już zapowiedziała środki odwetowe. Jeśli do tego dojdzie, na cłach na stal i aluminium zapewne się nie skończy. W krótkim czasie może to doprowadzić do tzw. wojny handlowej. Jeśli wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami, to wojna handlowa jest kontynuacją konkurencji gospodarczej innymi środkami. Wojny mają to do siebie, że wyłaniają zwycięzców, czasem zupełnie niespodziewanych. Jednym z krajów, które najbardziej skorzystały na I wojnie światowej była przecież Polska, która nawet nie uczestniczyła w niej jako strona. Wojna handlowa jest bardziej humanitarna, ale reszta się zgadza – niektórzy wychodzą z niej przegrani, inni wygrani, strony ponoszą straty, ale także zyskują zdobycze. Dla państw aspirujących do odgrywania czołowych ról w światowej gospodarce wojna handlowa może być szansą. Jeśli pogłoski o zbliżającym się starciu gospodarczym USA i Europy lub nawet reszty świata się sprawdzą, całkiem prawdopodobne, że otworzy się przed nami okazja do zdobycia nowej, silniejszej pozycji w światowej gospodarce.

Rodzaje wojen handlowych

Najbardziej powszechnym rodzajem wojen handlowych są wojny walutowe. Polegają one na prowadzeniu takiej polityki monetarnej, by maksymalnie osłabić swoją walutę. Dzięki temu wytwarzane przez dany kraj dobra stają się tańsze dla nabywców zagranicznych. Można więc eksportować większą ilość dóbr i zalewać zagraniczne rynki własnymi towarami. Osłabiać walutę można na różne sposoby, najprostszym jest emitowanie większej ilości pieniądza. Popularnie mówi się o drukowaniu, jednak współcześnie nie ma to nic wspólnego z drukowaniem. Są to raczej operacje księgowe na rynku bankowym – banki centralne zasilają banki komercyjne, np. skupując od nich papiery dłużne, dzięki temu te mają więcej środków na udzielanie kredytów. Innym sposobem jest skupywanie walut zagranicznych przez bank centralny – a więc zamiast osłabiać własną walutę, co może mieć zgubny efekt zbyt dużej inflacji, można sprawiać, że to obce waluty będą drożały. Efekt będzie ten sam, ale bez groźby inflacji.

Innym sposobem jest prowadzenie świadomej dewaluacji wewnętrznej – czyli obniżanie własnych kosztów produkcji względem takich kosztów w innych krajach. Można to osiągnąć trzymaniem w ryzach płac w kraju, tak by rosły wolniej od płac w krajach ościennych. Albo dążąc do tego, by ceny energii w kraju były niższe od cen energii w krajach sąsiednich. W ten sposób w krótkim czasie można uzyskać pozycję dominującego eksportera w regionie. Bardziej konkurencyjne produkty z kraju, który prowadzi taką politykę, zaleją rynki państw ościennych, dzięki temu kraj ten będzie ściągał z nich kapitał. Taka agresywnie proeksportowa strategia nazywa się polityką zubożania sąsiada.

Mistrzowie wojen handlowych

Najprostszym rodzajem wojny handlowej jest protekcjonizm, czyli ochrona własnych producentów przez nakładanie ceł na produkty z zagranicy. Stają się one wtedy droższe, więc bardziej opłacalne staje się kupowanie produktów krajowych. To zwiększa popyt na nie, a więc rosną zyski firm rodzimych, oraz powoduje wzrost liczby miejsc pracy w kraju. Protekcjonizm można też stosować w sposób dużo bardziej zniuansowany, np. stosując minimalne cła na półprodukty albo surowce, ale wysokie cła na produkty złożone. W ten sposób nie obciąża się producentów używających materiałów z zagranicy.

Protekcjonizm przez lata stosowały przede wszystkim kraje anglosaskie. To m.in



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się