Radny Domaszewicz z dzwoneczkami

Z dzieciństwa pamiętam taką bajkę: dwójka smutnych błaznów, Ona i On, zapraszają ludzi na przedstawienie. Rozwieszają na mieście plakaty, roznoszą zaproszenia, wynajmują salę, ustawiają na widowni krzesła. Później malują błazeńskie twarze, ubierają się w swoje smutne błazeńskie stroje, zakładają błazeńskie czapki i wychodzą na scenę. Ona i On. Wychodzą, siadają na krzesłach i czekają. Czekają i czekają, ale nikt nie przychodzi. Im bardziej czekają, tym bardziej nikt nie przychodzi. Ludzie nie chcą już bowiem oglądać smutnych błaznów, którzy znowu będą im mówili, jak jest źle, a będzie gorzej. W końcu Ona i On wstają, nikną w mroku kulis i od tej pory nikt ich więcej nie widział. Koniec. Zawsze się przy tej bajce wzruszałem. Smutny
     

35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze