Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Trudne pierwsze półrocze (4)

Dodano: 06/07/2018 - numer 2069 - 06.07.2018
RYNEK \ Nowy Jork rozbłysł w dwóch kolorach. Warszawa niestety prezentuje głównie czerwony obraz półrocza. Słabo było w giełdowej elicie, a przecena banków wpisała się w europejski trend. Niskie obroty świadczą o wycofaniu się części inwestorów z naszego rynku.
Nowy Jork to najważniejsze giełdowe miasto świata. Indeks Dow Jones zamknął półrocze na minusie, tracąc 1,8 proc. Znacznie lepiej zaprezentowały się walory na parkiecie Nasdaq. Wskaźnik Composite zyskał 8 proc., notując w drugiej połowie czerwca historyczny rekord i przekraczając 7800 pkt.
Na Wall Street wynik był słabszy, tu najlepiej zaprezentowały się walory Nike zyskujące ponad 27 proc., a także Visy i Microsoftu, których wzrosty przekroczyły poziom 15 proc. Czerwoną latarnią giełdowego pociągu były akcje General Electric – ich spadek o ponad 22 proc. wpisuje się w długotrwały trend spółki. W głównej trzydziestce 12 spółek zyskało na wartości, co wcale nie było złym wynikiem. Co ważne, mocny dolar nie okazał się zachętą do inwestycji, a odpływ kapitału na rynek obligacji widoczny w połowie maja nie zaburzył tej sytuacji.
W naszym cyklu dotarliśmy do Warszawy. Nasza ocena powinna być teraz nieco głębsza. Wynik elity parkietu musi być ogromnym rozczarowaniem. WIG20 stracił prawie 13,3 proc. – to niestety niechlubny rekord całej Europy (parkiet stambulski spadł bardziej, ale Turcja to inny klimat polityczny i gospodarczy). Skoro elita prezentowała się nieciekawie, to i pozostałe segmenty nie mogły zabłysnąć. I rzeczywiście, średnie firmy zaliczyły spadek indeksu o 12,9 proc., a małe – o ponad 13 proc. To poniekąd pokazuje względną symetrię na warszawskim parkiecie.
Spadek WIG20 w tym półroczu to najgorszy wynik od drugiego półrocza 2015 r. W tamtym czasie w Polsce doszło do zmiany władzy, a wybory i kampania wyborcza zawsze tworzą trudniejszy klimat dla rynków. Teraz tak nie było, a spadki w Warszawie, jakkolwiek powiązane z wynikami giełd europejskich, mogą nieco martwić. Zwłaszcza że z czołowej dwudziestki tylko jedna spółka zakończyła półroczne zmagania na plusie. To CD Projekt, czyli indeksowy marcowy debiutant, który od końca grudnia zyskał ponad 66 proc. Martwić powinny spadki PKN Orlen, KGHM i spółek energetycznych. Indeks energetyki zaliczył spadek o ponad 21 proc., podobne wyniki zanotowały PGE i Tauron. Energa straciła ponad 29 proc.
Inny przegrany to sektor bankowy, jego indeks poleciał o prawie 15 proc., uderzając we wszystkie indeksy sektorowe. WIG-Banki w ostatni czwartek miesiąca odnotował roczne minimum – 7111 pkt. Jeśli wziąć pod uwagę wyjątkowy wynik ze stycznia, czyli 9205 pkt, to spadek w ciągu sześciu miesięcy przekroczył 20 proc. To naprawdę bardzo dużo i to wpisuje nasz parkiet w kiepski kierunek sektora finansowego.
W czołowej dwudziestce banków najsłabiej zaprezentowało się PKO BP tracące ponad 16 proc., ale wynik każdego z pozostałych nie był lepszy niż minus 12 proc.
W drugim segmencie parkietu jedynie siedem spółek z obecnie tworzących indeks zakończyło zmagania na plusie. Indeks ratował ubiegłoroczny debiutant Dino PL, którego akcje zyskały ponad 30 proc. Lepiej spisały się walory 11 Bit Studios, które zwyżkowały prawie 130 proc. Jednak ich debiut w indeksie nastąpił 18 czerwca i od tego czasu akcje wyraźnie straciły na wartości.
Małe firmy przyniosły chyba największe rozczarowanie, indeks spadł do najniższego odczytu w ciągu ostatnich dwóch lat. Sam czerwiec oznaczał spadek o 7,5 proc.
Ocena naszego rynku musi być zdecydowanie ujemna, ale obraz notowań całej Europy nie nastrajał zbyt optymistycznie, co powinno niejako łagodzić spojrzenie na warszawski parkiet. Zwłaszcza że tak duży jak na GPW spadek częściowo nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Może być powiązany z typowym dla tak trudnych okresów wycofaniem części zagranicznych inwestorów z rynków naszego regionu. Martwić na pewno powinny niewielkie obroty – ich średnia nie przekraczała dla GPW 900 mln zł na jedną sesję. A to naprawdę mało.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze