Dolar z rekordowymi odczytami

WALUTY \ W Turcji dewizowa katastrofa. Słabo wypadły także inne waluty. Z kolei dolar przez osłabienie liry umocnił się do walut na całym świecie. Wyjątkiem okazał się jen.
Wydarzeniem zeszłego tygodnia na rynku walutowym była zapewne gwałtowna deprecjacja waluty rosyjskiej. Ta w czwartek osiągnęła najgorszy odczyt od ponad 18 miesięcy i za dolara płacono ponad 66,6 rubla. To naprawdę bardzo dużo. Ostatni dzień przyniósł kolejne osłabienie i rubel w tygodniowym bilansie stracił w stosunku do dolara ponad 6,2 proc.
Kolejnym antybohaterem tygodnia okazała się waluta nowozelandzka. Ta w środę późnym wieczorem nie doczekała się zmiany w poziomie stóp procentowych i na rezultaty inwestorzy nie musieli długo czekać. Straty zarówno w czwartek, jak i w piątek (gdy indeks NZ50 zamknął tydzień wzrostem o 1,4 proc.) wyniosły więcej niż 1,45 proc. (w czwartek aż 1,3 proc.). Tygodniowy bilans przekroczył 2 proc., a kurs poniżej 66 centów mówi wszystko. Dolar nowozelandzki jest najtańszy od ponad dwóch lat, a trend ostatnich pięciu miesięcy to spadek o ponad 9 proc. Kłopoty nowozelandzkiej waluty to zapewne efekt nie tylko stabilnych stóp procentowych, lecz także innych czynników – w kraju nieznacznie rośnie bezrobocie (4,5 proc.), a wymiana handlowa z zagranicą słabnie.
Rubel i dolar nowozelandzki zdecydowanie rozczarowały, ale inwestorów jeszcze bardziej przeraziło zachowanie waluty tureckiej. Ta zniżkowała, by w czwartek tuż po zamknięciu rynków w Europie tracić do dolara ponad 12 proc. w czterosesyjnym bilansie. To wyjątkowo dużo, a kurs do dolara przekroczył już poziom 5,7 liry, co oznacza, że od stycznia waluta USA zyskała ponad 50 proc.
Ostatnie notowanie uderzyło jednak jeszcze mocniej w lirę, która w piątek straciła ponad 15 proc. i zamknęła tydzień stratą przeszło 26 proc. Tak potężny spadek liry to – podobnie jak w wypadku Rosji – efekt napięcia ze Stanami Zjednoczonymi, ale też tego, że nad Bosforem wzrasta inflacja. Tymczasem obniżka stóp procentowych z 24 lipca (raczej z powodów politycznych) wcale walucie nie pomogła. Ponadto czwartkowa wypowiedź prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana o sytuacji liry, sugerująca pewną obojętność wobec kursu krajowej waluty, przyspieszyła krach.
Za to ciekawie w ubiegłym tygodniu prezentował się dolar australijski. We wtorek Bank Rezerw Australii nie zmienił poziomu stóp procentowych, jednak waluta pięła się w górę, by w czwartek przekroczyć poziom 0,745 dol. Potem było już zdecydowanie gorzej, bo dzienny bilans obniżył wartość pary AUD/USD o prawie 0,75 proc., a tyle samo wyniosła już w piątek kolejna obniżka, gdy rynek w Sydney rozpoczynał weekend.
To jednak ogólny trend, bo czwartkowy wieczór i piątkowy poranek należały bez wątpienia do dolara. Gwałtowne umocnienie waluty amerykańskiej to po części efekt polityki i przekonania, że podwyżka stóp jest tylko kwestią czasu. Na pewno stan tureckiej waluty wpłynął na postrzeganie dolara – zapewne nieco przesadne, ale na tyle istotne, że w piątek euro kosztowało mniej niż 1,14 dol., a to oznaczało roczne minimum kursowe. Jeszcze słabszy tydzień miała za sobą waluta brytyjska. Jej przecena w piątek nie była może zbyt wysoka (0,47 proc.), bo przecież euro straciło ponad 1 proc., ale tygodniowy wynik to także kolejne minimum i kurs funta poniżej 1,28 dol.
O ile dolar triumfuje prawie wszędzie, o tyle pokonanie jena jak na razie jest niemożliwe. W ciągu pięciu dni japońska waluta zyskała niewiele, bo tylko 0,4 proc., ale pozwoliło jej to zyskać w stosunku do funta ponad 2 proc., a do euro – 1,8 proc. Nasz złoty także przegrał z walutą japońską, jego tygodniowa przecena wyniosła prawie 2,6 proc.
Dla złotego tydzień nie był łatwy. Wobec dolara stracił on ponad 2,2 proc., a jego kłopoty zaczęły się już w czwartek. Także euro zaprezentowało się lepiej – zyskało 0,7 proc. Taki scenariusz, z piątkową przeceną, nie powinien nikogo dziwić, gdyż wpisywał się w mocne osłabienie w naszym regionie. Podobnie forint i czeska korona notowały osłabienie (w wypadku waluty z Węgier było zdecydowanie wyższe).
Bieżący tydzień powoli przypomina o końcu wakacji. Poniedziałek i wtorek przyniosą włoskie, niemieckie i francuskie odczyty inflacyjne. Środa – podobne odczyty dla Wielkiej Brytanii. O stopach procentowych zadecydują jedynie Norwegowie, ale w czwartek nie zanosi się na żadne zmiany w Oslo.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze