Poprawa, ale bez przełomu

numer 2104 - 17.08.2018 Gospodarka

WALUTY W środę kolejne dolarowe maksima. Czwartek być może pod wpływem decyzji Ankary uspokoił nieco sytuację. Droga do dawnych kursów jest bardzo daleka. W Oslo stopy bez zmian.

Środa, która dla nas była dniem wolnym, pokazała, że sytuacja europejskich walut w dalszym ciągu jest niezadowalająca. Euro, funt i niestety także nasz złoty odnotowały przed południem minima w relacji do dolara. Ta sama sytuacja widoczna była także dla walut skandynawskich, czyli szwedzkiej i norweskiej korony. Co ciekawe, odreagowanie nad Bosforem było naprawdę istotne, bo lira zyskiwała o godz. 11 ponad 3,5 proc., a za dolara płacono mniej niż 6,15 liry.

Druga część dnia to coraz słabsze euro i funt, który spadł poniżej 1,27 dol. Euro zatrzymało się przed spadkiem poniżej 1,13 dol., ale nie dodało to optymizmu Europie. Słabe odczyty notował także złoty, bo za dolara płacono prawie 3,837 zł. Równie źle było na antypodach, a jedyną walutą (poza odrabiającą straty lirą), która oparła się dolarowi, był jen zamykający dzień wzrostem o prawie 0,5 proc., co wyraźnie różniło się od sytuacji umacniającego się od godz. 16 euro.

Początek wczorajszych notowań to już wyraźne odreagowanie euro. Waluta europejska zyskiwała ponad 0,3 proc. i była coraz bliżej kursu 1,14 dol. Mocniejsze euro wpisywało się niejako w ogólną zmianę sytuacji, bo droższe były także dolar australijski czy funt. Część analityków zwraca uwagę, że chociaż prezydent USA często opowiada się za słabszym dolarem, to jednak jego działania w dużej mierze mają odwrotny skutek, czego najlepszym przykładem jest relacja z Turcją.

Lira po dwóch dniach wyraźnych wzrostów wczoraj o poranku nieznacznie osłabła, zniżkując do dolara o 0,4 proc. Potem jednak znowu znad Bosforu powiał umacniający wiatr i za dolara płacono mniej niż 5,8 liry.

Po godz. 9 nie było już tak dobrze, a euro zyskiwało mniej, bo 0,2 proc. Wzrost funta został ograniczony do 0,1 proc. Odwrotny kierunek widoczny był dla coraz mocniejszej liry, która pomimo słabszych danych o tureckim przemyśle drożała o prawie 3 proc. Złoty także notował odreagowanie, ale tu podobnie jak dla euro godz. 9 była sygnałem powrotnego ruchu. Za dolara płacono co prawda mniej niż 3,80 zł, lecz kurs zbliżony był do wtorkowego zamknięcia.

Kolejne kwadranse zarówno dla złotego, jak i dla euro potwierdziły, że dolar odzyskuje siły. Euro zyskiwało przed godz. 10 zaledwie 0,12 proc., a tej dość powszechnej zmianie trendu nie towarzyszyły żadne szczególne dane ekonomiczne.

O godz. 10 Oslo podjęło decyzję w zakresie stóp procentowych. Te zgodnie z oczekiwaniami analityków pozostały na niezmienionym poziomie. Korona nie była jednak obojętna na decyzję i kilka minut po godz. 10 zyskiwała do dolara ponad 0,4 proc., by równie szybko wyraźnie wyhamować.

Złoty, który w środę notował najgorszy kurs do CHF od ponad roku, wczoraj przed południem tylko nieznacznie poprawił swój odczyt. Wzrost złotego o 0,4 proc. to w normalnych czasach dość sporo, ale po sześciu spadkowych notowaniach, które doprowadziły do kursu franka powyżej 3,86 zł, to trochę za mało, aby mówić o poprawie. Nasza waluta wpisuje się w trend regionu, bo także forint i waluta rumuńska notowały w czwartek poprawę po kiepskiej środzie.

W drugą połowę dnia rynek wszedł z pewnego rodzaju stabilizacją. Euro zyskiwało znowu 0,2 proc., a publikacja o godz. 11 danych o handlu zagranicznym strefy chwilowo zwiększyła skalę wahań głównej pary. Także kanadyjski dolar pozostawał na plusie. Ostatnie dwa tygodnie przyniosły spadek waluty z klonowym liściem o 0,8 proc., co na tle euro tracącego prawie 1,9 proc. czy wyniku złotego (ponad 2 proc.) pokazuje, że sąsiedztwo w tym przypadku procentuje.

Jen jako jedyny z najważniejszych walut świata utrzymał dodatni wynik. Ostatnie dwa burzliwe dla Europy tygodnie  tu minęły bardzo spokojnie i w dłuższej perspektywie wpisują się w nieznaczne umocnienie jena. CNY odmiennie niż JPY notuje stratę i co jakiś czas para USD/CNY ma nowe maksima.

Złoty po południu w oczekiwaniu na inflacyjne dane z Warszawy utrzymał wzrost do trzech głównych walut. Jednak trudno mówić o uspokojeniu sytuacji, bo ta nie tylko dla regionu wydaje się trudna do przewidzenia. A klucze do jej rozwiązania są w Waszyngtonie.



Autor: Rafał Grodowski