​Aby Łódź stała się ziemią wybraną

numer 2146 - 05.10.2018

O programie dla Łodzi i jej przyszłości z posłem PiS WALDEMAREM BUDĄ, kandydatem Zjednoczonej Prawicy na prezydenta miasta, rozmawia BOGUMIŁA KEMPIŃSKA-MIROSŁAWSKA.



Łódź ma piękną i trudną historię rozwoju – od niewielkiej osady rolniczej do dużego, przemysłowego miasta – by w okresie transformacji ustrojowej przeżyć załamanie i szukać na nowo gospodarczej tożsamości. Teraz dołuje, jeśli chodzi o demografię. Jaki jest Pana program dla Łodzi – dla jednych „trudnego miasta”, dla innych ziemi obiecanej?



Mój program odnosi się do realnych potrzeb łodzian. Poznałem je, mieszkając tu, oraz przeprowadzając setki rozmów z mieszkańcami na osiedlach i w biurze poselskim. Przede wszystkim konieczne jest zahamowanie emigracji, szczególnie młodych ludzi, którzy albo tuż po studiach, albo kilka lat po rozpoczęciu pierwszej pracy z Łodzi wyjeżdżają. I nie jest prawdą, że opuszczają miasto, bo nie podoba się im Śródmieście, ale dlatego, że nie mają dobrze płatnej pracy. Zwykle są to ambitni, młodzi ludzie, dobrze wykształceni, którzy widzą, że ich koledzy z Poznania, Wrocławia czy Warszawy po takich samych studiach zarabiają dwukrotnie więcej. A ja chciałbym sprawić, by równie dobrze zarabiali w Łodzi i tu zostali. Aby tak się stało, potrzebne są działania poprawiające warunki do inwestowania w Łodzi.



 



Czy należy ściągać dużych inwestorów, którzy stworzą takie miejsca pracy, czy raczej wspierać lokalnych przedsiębiorców?



Jedni i drudzy są ważni i potrzebni. Z jednej strony jest tak, że młody człowiek po studiach zwykle chce zacząć pracę w dużej firmie, np. w korporacji, by zdobyć doświadczenie. Taką ma ambicję i to należy uszanować. I tu potrzebni są inwestorzy, także zagraniczni, którzy takie firmy będą w Łodzi tworzyć. Z drugiej strony musimy dawać dobre warunki do rozwoju małym i średnim przedsiębiorcom, bo są rzetelniejsi, jeśli chodzi o podatki i trwały związek z miastem. Poza tym często jest tak, że po kilku latach pracy w korporacji młody człowiek decyduje się zostać przedsiębiorcą i dobrze, żeby miał tu, w Łodzi, możliwości rozwoju własnej firmy.



 



Co ogranicza inwestowanie w Łodzi?



Przede wszystkim inwestorzy potrafią dobrze ocenić ryzyko przedsięwzięcia, np. budowy fabryki, montowni, magazynu czy innego zakładu. A w Łodzi mamy bardzo poważny problem – praktycznie nie ma planów zagospodarowania przestrzennego, które wskazywałyby, jakie tereny są przewidziane pod zabudowę mieszkaniową, a jakie pod przemysłową. I inwestor znajduje dobrą lokalizację na swoją fabrykę, ale niestety poza Łodzią, np. w Strykowie czy pod Warszawą. A wtedy mieszkańcy i miasto na tym tracą.



 



Czy brak planów zagospodarowania przestrzennego ma jeszcze inne konsekwencje?



Oczywiście



zawartość zablokowana

Autor: Bogumiła Kempińska-Mirosławska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





















-->