Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Lekarz bazgrze, chory cierpi

Dodano: 14/05/2016 - numer 1419 - 14.05.2016
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Nieczytelne wpisy, brak podstawowych danych, a nawet błędnie załączone wyniki badań – tak wygląda dokumentacja medyczna w większości przychodni, ambulatoriów, a nawet w szpitalach. Ofiarą bałaganu w dokumentacji padają pacjenci. W ekstremalnych wypadkach za niedbalstwo chorzy płacą nawet życiem. Włos się jeży na głowie. Stan dokumentacji medycznej w placówkach służby zdrowia jest w fatalnym stanie. „nieprawidłowości dotyczyły nie tylko kwestii formalnych, ale w części przypadków świadczyły o braku należytej staranności w dokumentowaniu procesu diagnozowania i leczenia pacjentów” – oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Inspektorzy skontrolowali niemal 2 tys. indywidualnych dokumentacji medycznych. W trzech czwartych stwierdzili błędy i uchybienia. W jednej czwartej dokumentacji odnotowali więcej niż pięć uchybień różnego rodzaju. Najwięcej nieprawidłowości było w dokumentacji prowadzonej w placówkach udzielających pomocy ambulatoryjnej. Błędy i uchybienia znajdowały się w niemal każdej karcie pacjenta. Nie lepiej wyglądała dokumentacja prowadzona przez lekarzy pierwszego kontaktu. Brakowało wpisów o wywiadach przeprowadzonych z pacjentami, informacji o zabiegach i operacjach, o chorobach przewlekłych. Trochę lepiej wyglądało to w szpitalach. Tu poważne zastrzeżenia kontrolerów dotyczyły tylko niecałej połowy dokumentacji medycznej. „Zdarzało się też, że w dokumentacji medycznej hospitalizowanych pacjentów znajdowała się część dokumentacji innego chorego (np. wyniki badań), co mogło prowadzić do niewłaściwej interpretacji stanu pacjenta na podstawie dokumentów, które go nie dotyczą” – czytamy w informacji przygotowanej przez Izbę. NIK nie miała wątpliwości: „Niekompletne wpisy w dokumentacji medycznej mogą stanowić zagrożenie dla pacjenta (np. w sytuacji konieczności udzielenia natychmiastowej pomocy lekarskiej), mogą także mieć wpływ na jego dalsze leczenie”. O tym, że bałagan w dokumentacji medycznej może prowadzić do tragedii, „Codzienna” pisała wielokrotnie. Przypomnijmy przypadek pana Artura, któremu lekarz wyciął zdrową nerkę. – Lekarz, który przeprowadził operację, przepisując wynik badania obrazowego nerki, nie tylko pomylił lewą stronę z prawą, ale także znacznie powiększył rozmiar guza – wyjaśnia poszkodowany pacjent. „Codzienna” opisywała również sprawę Pawła Lesiaka z Warszawy. Mężczyzna od lat walczy, by wyjaśnić śmierć matki Danuty. Uważa, że gdyby lekarze w Centrum Onkologii w Warszawie nie popełnili błędu, jego mama mogłaby żyć. O nieprawidłowościach informował prokuraturę i byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza – niestety bezskutecznie.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze