Włosi zbyt silni dla warszawian

numer 2512 - 19.12.2019

Zabrakło szczęścia i umiejętności. Debiutująca w Lidze Mistrzów Verva Warszawa Orlen Paliwa przegrała w czterech setach z Perugią w meczu 3. kolejki najważniejszych klubowych rozgrywek Starego Kontynentu. – To był dobry mecz z obu stron. Mam nadzieję, że wszyscy są zadowoleni, choć pewnie drużyna z Warszawy nie. Mamy więcej doświadczenia w Lidze Mistrzów niż Verva. Myślę, że to też miało znaczenie – powiedział po meczu zawodnik włoskiej ekipy Wilfredo León

Na przyjazd do Warszawy drużyny z Perugii mającej w składzie wiele gwiazd światowego formatu czekało wielu kibiców z całego kraju. Większość chciała zobaczyć w akcji Wilfredo Leóna i trenera Vitala Heynena. Wykupiono ponad 5,5 tys. biletów i spotkanie z trybun obejrzał komplet publiczności. Zdecydowana większość dopingowała gospodarzy, ale w połowie inauguracyjnej partii zacząła cichnąć, a okrzyki radości słychać było po stronie garstki sympatyków wicemistrza Italii, którzy przyjechali wspierać gości.

Przez pewien czas utrzymywała się dwupunktowa przewaga Vervy (5:3, 12:10), ale potem błyszczeli już tylko faworyci. Sygnał do odrabiania strat dał Ołeh Płotnicki, przy którego zagrywce goście wyszli na prowadzenie 13:12. León już nieraz pokazał, że potrafi być bezlitosny dla rywali w polu serwisowym. Tym razem jednak nie miał najlepszego dnia, ale zastąpili go klubowi koledzy. Przy zagrywce Luciano De Cecco zdobyli 5 pkt z rzędu, co dało wynik 21:14. Pochodzący z Kuby przyjmujący reprezentacji Polski dobrze zaś radził sobie w kontrataku.

Ten mecz był pojedynkiem dwóch charyzmatycznych szkoleniowców, którzy bardzo żywo reagują na boiskowe wydarzenia. Heynen przyzwyczaił już kibiców reprezentacji Polski, że często kłóci się z sędziami. We wtorek po raz pierwszy protestował przy stanie 5:3 dla gospodarzy, potem nie miał już powodów do zdenerwowania w tej odsłonie.

Partię zakończył Płotnicki, który kolejnego seta zaczął od asa. Przez dłuższy czas trwała wyrównana walka z nieznaczną przewagą Perugii. Podopieczni Andrei Anastasiego na prowadzenie po raz pierwszy wyszli przy stanie 20:19. Niewielką zaliczkę utrzymali do końca partii, w czym pomógł im as serwisowy Antoine’a Brizarda. Ekipa z Włoch, która jeszcze w niedzielę grała mecz w Serie A, w tej partii prezentowała się słabiej – oddała rywalom po własnych błędach aż 11 pkt, głównie za sprawą psutych zagrywek.

Strata seta podziałała na siatkarzy z Włoch mobilizująco



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Oliwa


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się