Żaden król, po prostu Zenek

PREMIERA \ Od pucybuta do milionera

numer 2557 - 14.02.2020Kultura

Można być przeciwnikiem disco polo i polubić ten film. „Zenek” nie ma bowiem nic wspólnego z promocją tej muzyki. Nie promuje też Zenka Martyniuka i wbrew hasłom promocyjnym nie wywyższa go do rangi „króla walentynek” czy „króla Polski”. To po prostu przyzwoicie zrobiony film o polskiej prowincji bez krzywego zwierciadła.

Już nie trzeba się wstydzić disco polo – mówił Jacek Kurski na uroczystej premierze filmu w Warszawie. Tylko że w tym filmie nie chodzi o muzykę ani jej popularyzację. Oczywiście można oczekiwać, że nadawca publiczny będzie wyznaczał trendy, a nie na nie odpowiadał. A zatem ustawiał wyżej poprzeczkę i dawał przykład. Edukował, stawiał wymagania sobie i widzom. Kształtował gusta, a nie się do nich dostosowywał.

Tylko że to dyskusja obok filmu, bo „Zenek” Jana Hryniaka to po prostu opowieść o człowieku, który zupełnie naturalnie, bez gimnastyki, machiny produkcyjnej i badania rynku przeszedł drogę od pucybuta do milionera, podkreślając kiedyś i dziś jedno: zależy mu na tym, by ludzie się bawili



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Kołodyńska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama