Zwolniona za przekonania?

SKANDAL \ HISTORIA DZIAŁACZKI KLUBU „GAZETY POLSKIEJ”

Numer 383 - 10.12.2012Polska

Ma niewłaściwe poglądy – słychać w Przasnyszu po zwolnieniu z pracy Anny Gajdzińskiej. Aktywna działaczka miejscowego klubu „Gazety Polskiej” za trzy lata osiągnie wiek emerytalny. Ale miejscowy burmistrz, uznany nieprawomocnym wyrokiem za kłamcę lustracyjnego – nie przejmuje się tym.
Rafał Kotomski
W PRL-u byłam weryfikowana, bo nie należałam do partii. Ale z pracy mnie nie wyrzucono. Teraz sekowanie ludzi sceptycznych wobec władzy wraca w najgorszej postaci – mówi Gajdzińska. Dyrektorką przasnyskiej biblioteki była przez ponad 20 lat. W październiku, gdy samorząd ogłosił konkurs, zamierzała ubiegać się ponownie o stanowisko. Ale w mieście chodziły słuchy, że wygra ktoś popierany przez burmistrza Waldemara Trochimiuka. Pani Anna nie wystartowała. „Nie masz szans” – usłyszała. Z końcem listopada rozwiązano z nią umowę o pracę, choć jest tuż przed emeryturą.
Ostatecznie w konkursie na dyrektora biblioteki był jeden kandydat. – Już z właściwymi poglądami – śmieją się oponenci burmistrza. Tych zaś w samorządzie 17-tysięcznego Przasnysza nie ma zbyt wielu. Radny Jarosław Włodarczyk, jeden z oponentów, przyznaje, że doklejono mu z tego powodu łatkę „oszołoma”. Dlatego o sprawie wypowiada się ostrożnie. – Można domniemywać, że pani Gajdzińska pracę straciła, bo ma nie takie poglądy. Ale wie pan, dzisiaj mamy takie czasy – mówi.
Burmistrz Trochimiuk nie odebrał telefonu od „Codziennej”. Dziś członek PO, kiedyś PZPR-u, były wojskowy. Miastem rządzi drugą kadencję



zawartość zablokowana

Autor: Rafał Kotomski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama