Zygmunt Hertz z paryskiej „Kultury”

Dodano: 18/05/2013 - Numer 513 - 18.05.2013

PODRÓŻE SENTYMENTALNE \ TAK ZAPAMIĘTAŁEM Zdobył moje pełne zaufanie. Jakbym go znał od dawna. Miał bowiem prawdziwą otwartość na drugiego człowieka. W lot chwytał jego problemy i całym sercem pomagał mu się z nimi uporać. Zygmunt Hertz spełniał funkcję mądrego spowiednika. Marek Nowakowski Muzyczny duet „Marek i Wacek” był na progu podboju Europy. Zaczęli od Paryża. Mieszkali w Maisons-Laffitte. Przyjęci tam gościnnie ze względu na przedwojenną znajomość Jerzego Giedroycia ze Stefanem Kisielewskim, ojcem Wacka. Wacek dowiózł mnie autem na spotkanie z Zygmuntem Hertzem w małej kawiarence Gare Saint-Lazare. Zygmunt dojeżdżał do dworca kolejką z siedziby „Kultury” w Laffitte. Od razu lody zostały przełamane. Był kipiącym życzliwością człowiekiem. Duży, barczysty o mięsistej twarzy i 
     

8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze