Niepodległość to przyszłość

Numer 53-54 - 10.11.2011Publicystyka

Istnienie narodów nie jest etapem przejściowym w rozwoju cywilizacji. Istnieją inne ludzkie wspólnoty, jednak żadne nie są tak trwałe i nie mają takiej zdolności rozwoju. Narody tworzą własny krąg kultury i organizacje, z których najważniejszą jest państwo. Narody nie są do siebie podobne. Jedne łakną wolności i demokracji, innym wystarcza stabilność i silne przywództwo. Owszem, potrzeby narodów się zmieniają, ale nie ma uniwersalnego wzoru tych potrzeb. Unia Europejska chciała owe potrzeby, ale także i obowiązki, ujednolicić. Od tego momentu zaczął się jej koniec. Grecy nie mieli takiej potrzeby posiadania silnej i dobrze zorganizowanej gospodarki, jak Niemcy. Niemcy chcieli i chyba nadal chcą narzucić Grekom swoje wzorce. Skończy się tak, jak zawsze: buntem i krachem. Włosi kochają konsumować, a Brytyjczycy chcą oszczędzać. Jak to pogodzić? Mogą się pogodzić, o ile ci drudzy zechcą karmić pierwszych. Oczywiście mieszkańcy Wysp Brytyjskich nigdy na to się nie zgodzą. Polacy kochają wolność, której Rosjanie nie potrzebują tak bardzo, jak snów o imperium. Aspiracji tych narodów razem zaspokoić się nie da. Wszyscy więc muszą żyć osobno. Czy to oznacza nienawiść, agresję? Wręcz przeciwnie. Potrzeby narodów można zaspokajać tylko osobno. Jedynie te potrzeby, które są wspólne, można łączyć. Dlatego udał się kiedyś projekt EWG – wspólny rynek, i nie udaje się projekt UE – wspólne państwo.

Architekci przyszłego świata zapomnieli o tych najprostszych prawidłach i doprowadzili do dzisiejszej katastrofy



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się