Wokół rocznicy bitwy pod Salichą

Numer 528 - 06.06.2013Kresy

POWSTANIE STYCZNIOWE WSPÓLNY ELEMENT HISTORII POLSKIEJ I UKRAIŃSKIEJ

W pobliżu wsi Salicha Wielka w obwodzie chmielnickim 26 maja 1863 r. doszło do największej bitwy Powstania Styczniowego na Ukrainie. W starciu tym 260-osobowy oddział jazdy wołyńskiej dowodzony przez płk. Edmunda Różyckiego rozgromił trzykrotnie liczniejsze siły rosyjskie. W powstańczych szeregach walczyła nie tylko polskojęzyczna, rzymskokatolicka szlachta, ale również prawosławni Rusini.
Dominik Szczęsny-Kostanecki
Zdaniem historyka Piotra Łossowskiego odsetek Rusinów mógł sięgać nawet 30 proc. Wolno zatem śmiało i bez fałszowania rzeczywistości stwierdzić, że wspaniałe zwycięstwo jazdy wołyńskiej było wspólnym dziełem ludzi, w których współcześni Polacy i Ukraińcy mogą – choć nie wszyscy to czynią – rozpoznać swoich przodków.
Obchody rocznicy
W tym duchu – duchu wspólnoty walki przeciw carskiemu reżimowi – 26 maja 2013 r., a więc dokładnie 150 lat po opisywanych wydarzeniach, odbyła się w Salisze skromna, choć niezwykle ważna dla pielęgnowania historycznej pamięci uroczystość z udziałem Polaków i Ukraińców.
Istotnym czynnikiem warunkującym powodzenie imprezy odbywającej się pod gołym niebem – a taka właśnie jest przedmiotem niniejszej opowieści – jest pogoda. Jeśli dysponuje się dużymi środkami finansowymi, to można – niczym Rosjanie – rozpędzać chmury za pomocą specjalnej substancji zrzucanej z samolotu, zmuszając naturę do uległości wobec imperialnej ideologii. Tym razem jednak nie trzeba było posuwać się tak daleko, ponieważ pogoda sama z siebie była w Salisze pierwszorzędna. Mocne majowe słońce i żadnej chmurki na niebie.
Uczestnicy, łącznie kilkadziesiąt osób, wśród których znaleźli się wicekonsul RP w Winnicy Wojciech Mrozowski, przewodniczący rady Fundacji Polonia-Ruthenia Robert Czyżewski, krajoznawca Franciszek Miciński, a także przedstawiciele władz samorządowych, goście z Polski i mieszkańcy obwodu chmielnickiego, mogli w skupieniu partycypować w obchodach 150. rocznicy bitwy pod Salichą.
Centralnym punktem uroczystości było odsłonięcie i poświęcenie dwujęzycznej, polsko-ukraińskiej płyty upamiętniającej poległych 26 maja 1863 r. powstańców. Płyta nie imponuje rozmiarami, ale też nie na rozmiarach zasadza się jej znacznie. Wynika ono przede wszystkim z potencjalnej siły oddziaływania na świadomość historyczną lokalnych środowisk. Po pierwsze, dzięki kawałkowi płaskiego kamienia Salicha przestaje być miejscem pozbawionym materialnych śladów pamięci o wydarzeniach sprzed 150 lat. Po wtóre, konstruowana w ten sposób pamię? ma dla ?yj?cych obok siebie narod?w ? i?to zar?wno w?skali tej jednej miejscowo?ci, jak i?ca?ych pa?stw ? wymiar pojednawczy, przy czym jest to pojednanie trwa?e, bo oparte na fundamencie prawdy historycznej. Wskazuje jednocze?nie, ?e stosunki polsko-ukrai?skie to nie tylko rze? wo?y?ska, ale i?braterstwo broni.
ć ma dla żyjących obok siebie narodów – i to zarówno w skali tej jednej miejscowości, jak i całych państw – wymiar pojednawczy, przy czym jest to pojednanie trwałe, bo oparte na fundamencie prawdy historycznej. Wskazuje jednocześnie, że stosunki polsko-ukraińskie to nie tylko rzeź wołyńska, ale i braterstwo broni.
Ostatnia wojna I Rzeczypospolitej
Dlatego też ta i inne podobne inicjatywy podejmowane na obszarach silnego oddziaływania ideologii imperialnej – a do takich zalicza się również Ukraina – należy uznać za absolutnie bezcenne



zawartość zablokowana

Autor: Dominik Szczęsny-Kostanecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się