Opowieść o Krzemieńcu – mieście Słowackiego (część 3)

Numer 552 - 04.07.2013Kościół

WOŁYŃ POWSTANIE ATEN WOŁYŃSKICH

Zanim jeszcze Gimnazjum Wołyńskie zostało uroczyście otwarte w październiku 1805 r., jego twórcy – Tadeusz Czacki oraz Hugo Kołłątaj
– wykonali olbrzymią pracę nad zapewnieniem mu najlepszych wykładowców i pomocy naukowych – i nie chodziło tylko książki. Gdzież ci dwaj mężowie podówczas nie byli i do czyich drzwi nie kołatali?
Dominik Szczęsny-Kostanecki
Nie wystarczało zachęcić tego lub owego, by porzucił Wilno czy Kraków dla niepewnego w gruncie rzeczy projektu Gimnazjum Krzemienieckiego, ale należało skądś pozyskać na wszystko pieniądze.
Zbiory
Podzieliwszy się zadaniami w ten sposób, że Kołłątaj zajął się pozyskiwaniem wykładowców, a Czacki organizował fundusze i zbiory, obaj osiągnęli rezultat zaiste imponujący. Na sukces starosty nowogródzkiego w pozyskiwaniu pomocy naukowych złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, przede wszystkim udało się mu w ramach urządzonej zbiórki pieniężnej skutecznie zaapelować do hojności przedstawicieli polskiej arystokracji na Ukrainie: Jabłonowskich, Olizarów, Sanguszków, Rzewuskich… Po wtóre, sam podarował szkole liczny księgozbiór, zapoczątkowany w 1792 r., kiedy to z błogosławieństwem Stanisława Augusta Poniatowskiego objął w posiadanie część zasobów należących do oo. benedyktynów na Świętym Krzyżu. Należy przy tym zauważyć, że Czacki nie zawsze realizował swoją bibliofilską pasję w sposób uczciwy. Podobno należące do krakowskich dominikanów zbiory najbezczelniej w świecie wyprowadził bez ich zgody.
Część ksiąg została przeznaczona na potrzeby gimnazjum, część natomiast umieścił Czacki w swojej prywatnej bibliotece w nieodległym Porycku, gnieździe rodowym, utraconym w wyniku II rozbioru Polski i odzyskanym za panowania cara Pawła I. Trzecim i chyba najbardziej spektakularnym sukcesem było pozyskanie części księgozbioru Stanisława Augusta w rezultacie spotkania, do którego doszło między obu panami w Petersburgu. Pozostałą część tej cennej biblioteki – 15 680 woluminów – a także gabinet historii naturalnej z kolekcją medali nabył Czacki od spadkobiercy ekskróla, księcia Józefa Poniatowskiego. Co ciekawe, na transport tych obiektów, do którego doszło w czasach Księstwa Warszawskiego, potrzebna była specjalna zgoda Fryderyka Augusta, by można było wywieźć je z kraju bez oclenia.
Wykładowcy
Zaczęło się nie najlepiej. Pracy w Gimnazjum Krzemienieckim odmówiło kilku wybitnych przedstawicieli świata nauki, w tym Samuel Linde, późniejszy autor pierwszego słownika języka polskiego. Kołłątaj i Czacki nie zrażali się jednak początkowymi niepowodzeniami. Wkrótce udało się namówić do współpracy tak znaczące postaci, jak Alojzy Feliński, autor „Boże, coś Polskę”, Joachim Lelewel, Euzebiusz Słowacki czy zwany „polskim Linneuszem” Wilibald Besser. Ten ostatni, pochodzący z Tyrolu niemieckojęzyczny profesor botaniki, był pasjonatem hodowli roślin. Swoje zbiory – oceniane przez Daniela
Beauvois w końcowym okresie na „10 000 odmian nasion, 300 próbek zasuszonych owoców, 8000 roślin donicowych z oranżerii wraz z 50 drzewami egzotycznymi […], 15 tysięcy roślin i drzew” – przechowywał w ogrodzie botanicznym, będącym jednym ze znamienitszych tego typu obiektów w Europie. Kiedy już po likwidacji szkoły przez cara Mikołaja I w roku 1832 Rosjanie chcieli jego ogród wywieź? do Kijowa, zrozpaczony Besser wybieg? ze szko?y, krzycz?c co? sam do siebie. Oto na jego oczach odbierano mu dzie?o ?ycia



zawartość zablokowana

Autor: Dominik Szczęsny-Kostanecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się