Bolszewicki Auschwitz

OBOZY KONCENTRACYJNE \ JAWORZNO

Numer 818 - 22.05.2014Kresy

Rok 1944 i wkroczenie wojsk sowieckich na ziemie nowej Polski nie położyły kresu obozom koncentracyjnym czy obozom pracy, nie zamknięto niemieckich więzień. Doskonale wykorzystali je nowi okupanci, m.in. dzięki nim władze komunistyczne przekuwały swoje plany w czyn.
Jednym z czterech takich miejsc było Jaworzno. Tam do 17 stycznia 1945 r. funkcjonowała filia KL Auschwitz – „Neu Dachs”. Niemal nienaruszona infrastruktura obozu posłużyła Departamentowi Więziennictwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego do przysłania zaledwie miesiąc później – jak głosiła oficjalna propaganda – nazistowskich kolaborantów, zdrajców Narodu Polskiego. Mieli oni tam pracować na odkupienie swoich win.
W miejscu „odkupienia” można było w 1945 r. ulokować ok. 4,5 tys. osób. Obóz ten, jak pisze historyk Zygmunt Woźniczka, „był największą katownią przodującą pod względem liczby zmarłych na tle innych obozów i więzień”. Szacuje się, że w latach 1945–1949 w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie wraz z jego podobozami zmarło ok. 6 tys. osób.
W ramach akcji „Wisła”
W latach 1947–1949 r. istniał tu tzw. podobóz ukraiński. Jego utworzenie wiązało się z akcją „Wisła”, która miała na celu etniczne oczyszczenie terenu Polski południowo-wschodniej. „Władzom nie chodziło jedynie o likwidację UPA, lecz o całkowite pozbycie się problemu mniejszości ukraińskiej” – pisał historyk Grzegorz Motyka. Decyzję o utworzeniu obozu podjęło Biuro Polityczne PPR na czele z Władysławem Gomułką i Bolesławem Bierutem 23 kwietnia 1947 r.
9 maja 1947 r. przybył do Jaworzna pierwszy transport z ukraińskimi więźniami. Aresztowano z zgodnie z zasadą – jak pisze Eugeniusz Misiło – „odpowiedzialności zbiorowej. Wywożono po kilkadziesiąt osób, nierzadko całe rodziny włącznie z kobietami i dziećmi”.
W podobozie ukraińskim znajdowały się dwa baraki dla kobiet i pięć dla mężczyzn. Przegroda z drutu kolczastego dzieliła część męską i żeńską oraz resztę obozu. W skład podobozu wchodził barak ósmy, gdzie przesłuchiwano zatrzymanych.
Duchowni na celowniku
W łagrze tym więziono również greckokatolickich oraz prawosławnych duchownych. Wśród nich znalazł się (aresztowany 5 maja 1947 r.) ks. Julian Krynicki z synem Aleksandrem i córka Heleną.
Pochodził z Płazowa w pow. Lubaczów. Urodził się 21 marca 1878 r., święcenia kapłańskie otrzymał w Przemyślu w 1904 r. Miał żonę i czworo dzieci. Żona zmarła w 1918 r. Od 1927 r. był proboszczem w Wierzbicy pow. Rawa Ruska.
Syn Aleksander przyszedł na świat 19 września 1906 r. we wsi Szmitków pow. Hrubieszów. W 1926 r. zdał maturę, a w 1936 r. ukończył Akademię Weterynaryjną we Lwowie. Od 1937 r. pracował w instytucie biologicznym pod okiem prof. Weigla przy wyrobie szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Po wojnie zamieszkał w domu rodzinnym w Wierzbicy. Następnie pracował jako lekarz weterynarii.
Protokół zatrzymania zarówno ojca, jak syna stwierdzał: „Podejrzany jest o współpracę z bandą UPA, dawanie żywności i innych informacji o WP”.
Jak pisze dr Igor Hałagida: „Zarzuty te były bezpodstawne, niekiedy oparte na pogłoskach czy niesprawdzonych donosach



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Wiejaczka


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama