Handlarz złomem

POSTAĆ \ KS. SEWERYN KIERSZTEJN, WRÓG „NOWEGO USTROJU”

Numer 1158 - 06.07.2015Historia

„Polska nigdy nie była i nie będzie komunistyczna. Obecnie rząd nie jest prawy. Nie mamy wolności, musimy wywalczyć ją od drugiego okupanta” – takie oto słowa wypowiedział z ambony 3 kwietnia 1946 r. ks. Seweryn Kiersztejn. Nie uszło to uwagi funkcjonariuszy bezpieki, która już wcześniej zainteresowała się kapłanem.

Był to czas, kiedy z histeryczną wręcz zaciętością „ludowa” władza poszukiwała „spekulantów” i „szkodników”, którzy przeszkadzali w odbudowie nowej ojczyzny. Utopijny charakter ideologii, jak też nieudolność powodowały, że komuniści poszukiwali winnych tej sytuacji. Potrzeba zrodziła ofiary, by to one odpowiedziały za wszystkie błędy i zaniedbania, nawet za spadek plonów czy problemy z aprowizacją.
Niewygodny duchowny
Seweryn Kiersztejn przyszedł na świat 6 sierpnia 1897 r. w Jędrzejowie w dawnym województwie kieleckim. W roku 1917 wstąpił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Święcenia prezbiteriatu otrzymał 26 maja 1923 r. z rąk bp. Mariana Ryksa. Jesienią rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył z tytułem magistra w roku 1926. Przez rok następny kontynuował studia w Innsbrucku. Następnie w 1928 r. objął stanowisko prefekta gimnazjum realnego żeńskiego, w którym pełnił równocześnie obowiązki kapelana sióstr miłosierdzia i zakładu wychowawczego w Radomiu. W roku 1940 został proboszczem w Pionkach, przeprowadził tam remont kościoła zniszczonego podczas działań wojennych. Pięć lat później został mianowany wicedziekanem dekanatu kozienickiego.
Działalność kapłana była już wówczas pilnie śledzona przez Urząd Bezpieczeństwa.
9 marca 1947 r. ks. Kiersztejn zorganizował w Pionkach specjalną akademię ku czci papieża Piusa XII. Wygłoszony tam referat, dotyczący prześladowań Kościoła na przełomie wieków, które – jak zaznaczył w swoim wystąpieniu – kumulowały się głównie na terenie Europy Wschodniej, wyjątkowo nie spodobał się władzy, tym bardziej że na koniec akademii obecni tam odśpiewali wspólnie kościelną wersję „Roty”. Funkcjonariusze skrupulatnie notowali: „Nie rzucim Chryste świątyń Twych, / Nie damy pogrześć wiary, / Próżne zakusy duchów złych / I próżne ich zamiary. / Nie damy by nas uświecczył wróg, / Tak nam dopomóż Bóg…”.
Bezpieka szukała zarzutów, które można było postawić niewygodnemu księdzu. Funkcjonariusze i donosiciele uczestniczyli we wszystkich wydarzeniach organizowanych przez kapłana. 8 września 1947 r. w parafii Wysokie Koło odbył się kongres katolicki. Szacowano, że uczestniczyło w nim 15 tys. wiernych. Uwagę UB zwróciło przemówienie ks. Seweryna do pielgrzymów. Jak donosili później, w jego wypowiedziach można było odczytać potrzebę uzdrowienia „współczesnej rzeczywistości”. Duchowny miał również wspomnieć o tych, „co […] wierzą tylko w swe idee, a nie wierzą w Boga, tylko drwią i bluźnią w swych referatach i walczą z religią, a to, czego jesteśmy świadkami, to walka prowadząca […] do zguby katolików i Kościoła”.
Pod nieustannym nadzorem
Niespełna miesiąc później ks. Seweryn został przesłuchany w Pionkach przez oficera śledczego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Kielc. Zarzucano mu, że w kazaniu wygłoszonym 28 września 1947 r. stwierdził, iż w Polsce funkcjonują szkoły zgodne ze wzorem hitlerowskim. Chodziło tutaj o list pasterski episkopatu, w którym zawarto takie oto sformułowanie: „Powstały bowiem zakłady wychowawcze, które przyjęły za cel wychowanie tzw. człowieka nowego, tj. człowieka pozbawionego wiary, nieznającego już imienia Chrystusa, na modłę osławionych szkół hitlerowskich”. Ks



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Wiejaczka


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama