Powstańczy Czortków

II WOJNA ŚWIATOWA \ MIASTO NIEPODLEGŁOŚCIOWEGO ZRYWU

Numer 1026 - 29.01.2015Kresy

Nad meandrami Seretu położone jest jedno z najpiękniejszych miast polskich Kresów. Przed II wojną światową oprócz Polaków Czortków zamieszkiwali także Ukraińcy i Żydzi. To właśnie w tym, liczącym niespełna 19 tys. mieszkańców, mieście doszło do pierwszej próby przeciwstawienia się sowieckim najeźdźcom. Data zrywu została wyznaczona na 21 stycznia 1940 r., w rocznicę rozpoczęcia Powstania Styczniowego.

Od początku sowieckiej okupacji Polacy zamierzali zorganizować zbrojny opór. W październiku 1939 r. powstało konspiracyjne Stronnictwo Narodowe, mające za zadanie walkę z wrogiem.
Przygotowanie i walka
NKWD rozpracowywało niemal każdy przejaw konspiracji. Aresztowanych natychmiast rozstrzeliwano, sporadycznie zamieniano karę na ciężkie łagry. Czołowymi organizatorami konspiracji w Czortkowie byli Tadeusz Bańkowski, Henryk Kamiński i Heweliusz Malawski oraz harcmistrz i nauczyciel gimnazjalny Józef Opacki.
Początek roku 1940 to czas wzmożonej aktywności Sowietów na froncie fińskim. To był także jeden z głównych motywów podjęcia decyzji o powstaniu. Opanowanie miasta zakładało zdobycie koszar, szpitala, więzienia, urzędu pocztowego oraz dworca.
W dalszej części planu konspiratorzy postanowili przejąć pociąg, by przez Zaleszczyki dostać się do Rumunii. Wysadzenie mostu na rzece miało opóźnić pościg.
Niestety wielkie opady śniegu utrudniły niektórym powstańcom dotarcie na miejsce zbiórki. Z rozpoczęcia akcji jednak nie zrezygnowano. W niedzielę 21 stycznia ok. godz. 20 w kościele oo. Dominikanów dwustu konspiratorom podzielonym na cztery grupy wyznaczono zadania. Do walki powstańcy czortkowscy ruszyli, śpiewając „Warszawiankę”.
Liczono na to, że Sowieci nie spodziewają się zbrojnej rewolty w tak małym miasteczku. Pierwsza grupa powstańców zaatakowała szpital. Dysponując zaledwie dwiema sztukami broni palnej, Polacy zaskoczyli wartowników. Sowieci zostali rozbrojeni, a budynek opanowany przez powstańców.
Niepowodzenia
W tym samym czasie czterdziestoosobowa grupa por. Kowalskiego ruszyła na koszary, by zdobyć broń. Uzbrojeniem powstańców były bagnety, szable, noże oraz kilka sztuk broni krótkiej. Opanowano jedną bramę. Niestety wartownik pilnujący kolejnej otworzył ogień, czym zaalarmował załogę koszar. W konsekwencji nie udało się przejąć obiektu. Rozproszeni powstańcy utracili łączność, wycofując się pod ostrzałem. Zabito jednego sowieckiego żołnierza, jednego politruka ciężko raniono, zdobyto też dwa karabiny.
Czerwonoarmiści zaskoczyli natomiast grupę mającą zaatakować pocztę. Grupa powstańców rozproszyła się, nie podejmując walki. Tak też stało się w wypadku grupy mającej opanować stację kolejową.
Polakom nie udało się również opanować tzw. koszar górnych, gdzie mieściła się siedziba sądu i posterunek milicji. Łącznie w czasie walk zabito trzech żołnierzy okupanta, a dwóch raniono.
Sowieckie siły po akcji przez całą noc poszukiwały konspiratorów. Jeden z powstańców Klotyld Atamaniuk wspominał: „[…] Wśród nas zapanował chaos. Każdy chciał się już tylko uchronić. Ja z moim kolegą […] zamierzaliśmy udać się do majątku naszej koleżanki, która mieszkała w okolicach Okopów Świętej Trójcy, tam gdzie stykała się granica polska, sowiecka i rumuńska. Koleżanka ta miała spotkać się z nami w pociągu na trasie Czortków–Iwanie Puste […] Mnie zgarnęli na stacji Barszczów. […] Przewieźli mnie do dawnego lokalu »Zacisze«, gdzie stacjonowało teraz NKWD



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Wiejaczka


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się