Leśne wojsko

ARMIA KRAJOWA \ SYLWETKA MJR. MIECZYSŁAWA TARCHALSKIEGO „MARCINA”

Numer 821 - 26.05.2014Historia



[…] Na terenie całego kraju było przeszkolonych ok. 11 tys. leśników, oficerów i podoficerów Wojska Polskiego i każdy leśnik miał przydział na wypadek wojny do poszczególnych jednostek […] leśnicy na wschodzie mieli wstąpić do Wojsk Ochrony Pogranicza. […] Przyjeżdżali, […] wkładali mundury wojskowe i [odbywały] się ćwiczenia w zakresie wojskowości: wywiadu i kontrwywiadu na wypadek wojny.

Szkolenia takie odbywały się w ramach programu Przysposobienia Wojskowego Leśników. To właśnie „leśni ludzie”, jak zwykliśmy ich nazywać, stanowili jedno z najważniejszych ogniw w walce z okupantem tuż po klęsce kampanii wrześniowej.
Las tworzył pierwszą bazę powstających organizacji niepodległościowych, z powołaną ostatecznie Armią Krajową. Ze środowiska leśników wywodzi się wielu bohaterów, walczących z Niemcami, a potem zmagających się z sowieckim reżimem. Do takich ludzi zaliczał się legendarny „Marcin” – mjr Mieczysław Tarchalski. „Wielki patriota, wspaniały dowódca, przyjaciel” – jak mówili o nim jego podkomendni.
Groźny partyzant
Urodził się 29 grudnia 1903 r. w Gidlach koło Częstochowy. Wywodził się z patriotycznej rodziny. Jego przodkowie walczyli w powstaniach listopadowym i styczniowym. Wychowywał się pod okiem rodziców i Gidelskej Matuchny – dominikańskiego klasztoru. W roku 1929 ukończył warszawską SGGW. Po studiach pracował początkowo jako adiunkt w nadleśnictwie rodzinnej miejscowości. Między 1931 a 1936 r. był wykładowcą Szkoły dla Leśniczych w Cieszynie. Pełnił tam funkcję komendanta kursów wojskowych dla wspomnianej terenowej służby leśnej PWL.
Do wybuchu II wojny światowej był nadleśniczym w graniczącym z Niemcami Rychtale. Po kampanii wrześniowej, unikając aresztowania, trafił do prywatnych lasów majątku Gajerów w Dąbrowie Zielonej, gdzie pracował jako leśniczy.
Tam w maju 1940 r. został dowódcą placówki i Szkoły Podchorążych Związku Walki Zbrojnej. Dwa lata później ukrywał się przez kilka miesięcy w Krakowie, unikając sideł gestapo.
Za wydanie inż. Tarchalskiego wyznaczono wysoką nagrodę. Uważano go bowiem za niezwykle groźnego partyzanta. Wśród poszukiwanych znalazły się także jego żona i 11-letnia córka Marysia, która jako łączniczka – tzw. konny goniec, dziewczyna ułan – była najmłodszym żołnierzem AK na ziemi kieleckiej.
22 września 1942 r. Tarchalski został mianowany komendantem II podobwodu, Obwodu Włoszczowskiego Armii Krajowej, a w czerwcu następnego roku objął tam stanowisko kierownika dywersji. Miesiąc później z grupą żołnierzy założył w lasach kurzelowskich pierwszy w Okręgu Włoszczowskim AK obóz partyzancki.
W roku 1944 r. inż. Tarchalski awansował na stanowisko zastępcy dowódcy batalionu szturmowego „Tygrys” a następnie przejął dowodzenie nad I Baonem „Las” 74. Pułku Piechoty AK.
„Był człowiekiem spokojnym, zrównoważonym, odważnym. Umiejącym rozstrzygać spory między nami, gdy były jakieś kłótnie czy sądy” – wspominał po latach kpt. Stefan Gałuszko.
Zwycięstwo pod Kossowem
Zgrupowania dowodzone przez „Marcina” zapisały na swoim koncie 63 różnego rodzaju starcia, akcje i potyczki z hitlerowskim okupantem. Najsłynniejszą z nich była pięciodniowa zwycięska bitwa pod Kossowem, gdzie w starciu z partyzantami przeważające siły niemieckie poniosły dotkliwą klęskę. Była to wspaniała lekcja taktyki i woli walki, gdzie m.in. I Baon „Las” kpt. „Marcina” oraz II Baon „Wojna” kpt



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Wiejaczka


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama