W służbie tym, których nikt nie chce

Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

SPOŁECZEŃSTWO \ LEKARZE NADZIEI, CISI BOHATEROWIE

Nie mają domu, nie mają ubezpieczenia. Nie mają pieniędzy, by zapłacić za wizytę u lekarza. Często nie mają nawet dowodu. Bezdomni, bezrobotni, wypchnięci na margines. Nie mieliby szans na opiekę zdrowotną, gdyby nie Stowarzyszenie Lekarze Nadziei. W Warszawie prowadzona przez stowarzyszenie Przychodnia dla Ludzi Bezdomnych i Ubogich mieści się przy ulicy Wolskiej 172. Wchodzimy do jednokondygnacyjnego baraku. W wąskim korytarzu siedzi kilkunastu mężczyzn w różnym wieku. Zniszczona odzież, ogorzałe twarze, typowe dla ludzi, którzy ciągle przebywają na świeżym powietrzu. Kilku miało widoczne krwawe zadrapania, wyglądające poważniej niż zwykłe skaleczenia. Wchodzimy do gabinetu lekarza. – Dużo ludzi – mówimy zamiast „dzień dobry”. – Teraz jest spokój. W okresie jesienno-zimowym ludzi
     

27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze