Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

W cieniu Nowego Jorku (1)

Dodano: 27/07/2016 - numer 1481 - 27.07.2016
GIEŁDY \ Ameryka Północna to przede wszystkim Stany Zjednoczone. Ale Kanada też ma własny rynek. I to bardzo duży. Często zapomina się o nim, patrząc głównie na wskaźniki z Nowego Jorku. G dy wspomina się o Ameryce Północnej w kontekście rynku giełdowego, od razu nasuwa się skojarzenie z rynkiem nowojorskim i giełdą New York Stock Exchange. Rzadziej na myśl przychodzi giełda Nasdaq. Ale o giełdzie w kanadyjskim Toronto mówi się stosunkowo rzadko. Nie ma się czemu dziwić. Ten parkiet jest i zawsze będzie w cieniu rynku nowojorskiego. Nowojorskie parkiety to od lat numer jeden i numer dwa na świecie. Ale giełda w Toronto wcale nie plasuje się w tej hierarchii bardzo nisko, bo jest na dziewiątej pozycji! Znacznie wyżej niż nasz parkiet. To bardzo wysoko, ale w porównaniu z Nowym Jorkiem… Ponad 150 lat historii Toronto Stock Exchange to parkiet, który powstał bardzo dawno temu, bo w 1861 r. Z perspektywy europejskiej stosunkowo wiele parkietów jest starszych, ale fenomenem giełd w Ameryce Północnej jest ogromna ciągłość handlu. Tam nie było przerwy wojennej. Wyjątkiem był rok 1914, gdy podobnie jak w USA handel wstrzymano z powodu wojennej paniki na okres trzech miesięcy. Parkiet w Toronto i jego los był nierozłącznie związany z rynkiem nowojorskim i podobnie jak on co jakiś czas ulegał technologicznym rewolucjom. Od 1961 r. publikowany jest indeks S&P/TSX Composite Index, który jest podstawowym indeksem parkietu. I podobnie jak nowojorski S&P 500 obejmuje znaczną część kapitalizacji tego parkietu. Znaczną, bo ponad 90 proc. Bliskość Nowego Jorku i gospodarcza silna relacja między Kanadą i Stanami Zjednoczonymi od razu nasuwa pytanie o współzależność między tymi indeksami. Czy jest i jeśli tak, to jak bardzo silna? Stany Zjednoczone to dla Kanady strategiczny partner handlowy, ekonomiczny i polityczny. Do Stanów Zjednoczonych trafia ponad 70 proc. kanadyjskiego eksportu, a kanadyjski import w ponad połowie pochodzi z jedynego państwa, z którym graniczy ten wielki dwujęzyczny kraj. Rynkowe korelacje Analiza danych od razu pokazuje, że korelacja jest nie tylko dodatnia, co cechuje zdecydowaną większość rynków giełdowych na świecie, ale także bardzo silna. Współczynniki korelacji wahają się w przedziale od 0,8 do nawet 0,95. A dla parkietu w Toronto najsilniejsza korelacja jest z indeksem S&P500. To w sumie zrozumiałe, bo to nie tylko indeks podobnej konstrukcji, ale przede wszystkim, jak i w wypadku kanadyjskiego, obejmujący znaczną część parkietu. Najsłabsza jest korelacja z rynkiem Nasdaq i indeksem Nasdaq Composite. A Dow Jones Industrial Average? Tu korelacja od lat jest bardzo silna i niezmienna – za ostatnie 6 miesięcy wynosi ponad 0,93. To bardzo dużo. Zwłaszcza, że okres ostatniego roku to spadek korelacji do poziomu 0,7. A to oznacza, że okres od lipca do stycznia 2015 r. był odmienny na obu rynkach. I rzeczywiście, o ile w tym czasie DJIA stracił prawie 7 proc., o tyle rynek w Toronto zniżkował znacznie mocniej, bo o ponad 11,3 proc. A sama korelacja, jakkolwiek pozostała dodatnia, bo kierunek parkietu był ten sam, wyraźnie spadła. A to dowód, że rynki pomimo bliskiej relacji żyją niekiedy inaczej. Podobnie widać to na przykładzie giełdy Nasdaq i indeksu Composite. Jednak pomimo tych zawirowań, które pewno w przyszłości się powtórzą, wyraźnie widać, że rynek kanadyjski jest mocno uzależniony od tego, co dzieje się w Nowym Jorku. Trudno oczywiście oceniać, czy to tylko relacja jednostronna, bo tak zapewne nie jest. Nie ulega jednak wątpliwości, że skala rozmiarów gospodarek i potencjału ludnościowego obu krajów skłania ku przekonaniu, że rynek w Toronto znacznie mocniej śledzi notowania w Nowym Jorku niż odwrotnie. A kolejny kraj tego kontynentu? Choć to tylko geograficznie Ameryka Północna, to jednak podobnie jak i Kanada członek Strefy NAFTA i kraj, który przynajmniej w relacjach z USA jest dość istotny. Chodzi o Meksyk, który dla Kanady nie odgrywa znacznej roli ekonomicznej, a dla USA jest znaczącym partnerem. Giełda w Mexico City i jej indeks, czyli IPC. I tu chyba niespodzianka, bo korelacja między obu rynkami nie jest wcale tak niewielka i zbliżona do rynków amerykańskich. Kanada to własna waluta, której ostatnie lata i relacja wobec dolara z USA są bardzo oryginalne. Zaznaczają się dwa widoczne trendy: wieloletni spadkowy dla waluty kanadyjskiej, a następnie okresowa poprawa, niezmieniająca trendu głównego. W znacznym stopniu to wszystko wpływa na postrzeganie rynku i ocenę atrakcyjności inwestycyjnej dla inwestorów z USA...
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze