Liderzy w przyciąganiu inwestycji (1)

numer 1658 - 24.02.2017Gospodarka



analiza Świat jest globalną wioską. Mocno o tym świadczą bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Niektóre kraje przyciągają wręcz ogromne kapitały.



I

nwestycje zagraniczne świadczą o postrzeganiu kraju przez zagranicznych inwestorów. Mają oczywiście różny charakter, bo obejmują nie tylko zakup całego przedsiębiorstwa na terenie danego kraju przez kogoś, kto w świetle przepisów podatkowych nie jest rezydentem. Według norm OECD, a te są obecnie najbardziej powszechne, bezpośrednią inwestycją zagraniczną jest dokonywana przez rezydenta jednego kraju w przedsiębiorstwie zarejestrowanym w innym kraju w celu utrzymania nad nią trwałej kontroli. Uznaje się, że objęcie pakietu 10 proc. (co z reguły daje szanse może nie na kontrolę, ale przynajmniej na oddziaływanie na procesy decyzyjne w danej firmie) można już uznać za taką inwestycję.

Inwestycje zagraniczne pokazują, czy dany kraj jest częścią gospodarki światowej, czy też jego funkcjonowanie jest zamknięte dla przepływów kapitałowych. W Europie Wschodniej do 1989 r. klasyczne inwestycje zagraniczne praktycznie nie istniały lub były ograniczone wieloma przepisami, a forma joint venture, czyli wspólnych przedsięwzięć biznesowych (często z ustawową przewagą kapitałową jednej ze stron), zniknęła wraz z szerszym otwarciem granic Europy Wschodniej.

Ocena inwestycji zagranicznych nie jest jednak łatwa. O ile na pewno zmniejszają bezrobocie czy pozytywnie wpływają na dynamikę wzrostu PKB, o tyle niosą ze sobą pewne zagrożenia. Zdaniem wielu analityków mogą uzależnić kraj od relacji z zagranicą, stanowiąc dodatkowy czynnik kształtujący krajową gospodarkę. Takim przykładem są kraje będące zapleczem dla europejskich i amerykańskich firm odzieżowych. Przyciągają inwestycje jedynie tanią siłą roboczą. Inwestycje mogą także kreować polityczne uzależnienie, bo w wypadku małych krajów wielkie firmy, szczególnie amerykańskie, wywierają (bądź wywierały) presję na władze centralne. Typowym przykładem były tzw. bananowe republiki z Ameryki Środkowej. Kraje, których uzależnienie od amerykańskiej firmy United Fruit Company przeszło wręcz do legendy



zawartość zablokowana

Autor: Rafał Grodowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama