Świat na kredycie (3)

numer 1691 - 04.04.2017Gospodarka

Finanse W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych Polska nie jest kredytowym gigantem. Wydaje się jednak, że w ciągu kolejnych lat ta sytuacja może się zmienić.
I wreszcie Polska. Nasza sytuacja diametralnie różni się od tej na Zachodzie. Rok 1991 to relacja kredytów do PKB na poziomie zaledwie 32 proc. W 2015 r. ten poziom wzrósł do wartości ponad 73 proc. Teoretycznie wyraźnie, ale w tym czasie przykładowo Niemcy odnotowały wzrost ze 100 proc. do 135 proc., a Wielka Brytania ze 106 proc. do ponad 160 proc. Do 2007 r. było całkiem nieźle, bo wskaźnik wynosił mniej niż 50 proc., ale potem rozpoczął się kryzys, gwałtowny wzrost notowań dolara i franka, a wartość kredytów wzrosła w 2008 r. do poziomu ponad 63 proc. Obecnie i tak jesteśmy daleko za Europą Zachodnią. Nasza sytuacja podobna jest do sytuacji krajów regionu. Czy to dobrze, czy źle? Trudne pytanie, bo Polska na pewno rozwija się dynamiczniej niż Zachód, ale też poziom startu był inny. Wydaje się, że w przyszłości poziom tej relacji wzrośnie, bo taki jest trend na świecie. Gospodarka potrzebuje kredytów, bo to poniekąd nakręca koniunkturę. Sam fakt wzrostu w okresie ćwierćwiecza tego wskaźnika o ponad 100 proc. (73 do 32 proc.) mówi o silnym trendzie. To mocniej niż w wielu krajach. Oczywiście pozostaje też kwestia długu publicznego, co poniekąd fałszuje obraz wielu krajów. U nas nie jest on aż tak wysoki jak winnych krajach (Polska to mniej niż 50 proc. PKB, a Francja prawie 100 proc. krajowego dochodu), co nie pozostaje bez wpływu na tę statystykę. Na tle Europy mamy inne wskaźniki, a nasz sektor bankowy (czyli zgromadzone aktywa), dość stabilny i sprawny, nie jest jednak zbyt wielki i trudno go porównać z liderami kontynentu.
Na zakończenie USA. Największa gospodarka świata to także kraj, w którym sektor bankowy jest bardzo mocno zaangażowany w kredytowanie. Relacja udzielonych i czynnych kredytów do PKB w 2015 r. przekraczała poziom 230 proc., co dawało Stanom drugie miejsce wśród największych krajów po Japonii. Dla USA tak silna relacja to chyba nie nowina. Już w 1960 r. przekraczała 100 proc., a poziom 200 proc. osiągnęła w 1999 r



zawartość zablokowana

Autor: Rafał Grodowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama