fot. Zbigniew Kaczmarek

Sejm debatował o wycince drzew

POLITYKA \ GORĄCY DZIEŃ SEJMOWY

numer 1694 - 07.04.2017Polska

Zwyczajową awanturą zakończyło się procedowanie trzech projektów ustaw dotyczących wycinki drzew. Opozycja jest za odrzuceniem zmian przygotowanych przez PiS, a z kolei partia rządząca jest przeciwko pomysłom posłów opozycji. Według Andrzeja Szwedy-Lewandowskiego, wiceministra środowiska, sytuacja z wycinką drzew „ujawniła słabość systemu planowania przestrzennego, brak inwentaryzacji zieleni na poziomie gmin, słabą kontrolę służb samorządowych nad przestrzeganiem ustawy o ochronie przyrody”.
Nowe prawo, które weszło w życie 1 stycznia 2017 r., zliberalizowało kwestię zieleni na prywatnych działkach. Właściciele w myśl przepisów mogli swobodnie decydować o drzewach na własnych działkach i nie musieli występować o zgodę do władz samorządowych. Na taką liberalizację przepisów czekało wielu Polaków i natychmiast po otrzymaniu możliwości zaczęło z nich korzystać. Jednocześnie wywołało to natychmiastowy sprzeciw organizacji ekologicznych, które uznały, że w Polsce odbywa się masowa rzeź drzew.
W związku z nasilającymi się protestami PiS postanowiło zmienić ustawę o ochronie przyrody. W ciągu dwóch tygodni urzędnik ma dokonać oględzin działki i sprawdzić stan faktyczny – np. czy drzewa nie są chronione lub czy nie mają znamion pomników przyrody. Jeżeli gmina w ciągu kolejnych 14 dni nie wyrazi sprzeciwu do planowanej wycinki (tzw. milcząca zgoda), wtedy będzie można ją przeprowadzić. Przez pięć lat nie będzie można również łączyć tej wycinki z działalnością gospodarczą.
Wczoraj pomysł PiS u krytykowała PO (chciała powrotu prawa sprzed 1 stycznia 2017 r.) i Nowoczesna (złożyła własny projekt zwiększający prawa samorządu do ochrony przyrody). – Tak sobie myślę, że gdybym chciał być złośliwy, to skrót PiS rozszyfrowałbym: piła i siekiera. To wasz symbol. Piła i siekiera to dobry symbol na to, żeby określać PiS i projekt ustawy, który przeforsowaliście 16 grudnia 2016 r. w nocy, w ciszy, niezgodnie z konstytucją w Sali Kolumnowej w sposób skandaliczny – mówił Stanisław Gawłowski, były wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL. Nie powiedział, że PO w trakcie procedowania ustawy była za zliberalizowaniem przepisów. Do ostrej wymiany zdań doszło też przy okazji przemówienia Stefana Niesiołowskiego. Były marszałek Sejmu stwierdził, że wycinka drzew to efekt walki ministerstwa z komuną, bo „były one sadzone za komuny”. Obiecał również, że po upadku rządu PiS u jego trzyosobowa formacja nie zamierza wycinać drzew zasadzonych w czasach PiS u. Z jego wystąpieniem polemizowała posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk, do której poseł Niesiołowski zaczął krzyczeć, aby… „się zamknęła”.




Autor: Jacek Liziniewicz