Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Oskubali sądy z milionów

Dodano: 16/12/2016 - numer 1600 - 16.12.2016
SPRAWIEDLIWOŚĆ \ Podejrzani o przekręty zazwyczaj są doprowadzani do sądu. Tym razem zostali z nich wyprowadzeni. Najpierw we Wrocławiu, a teraz w Krakowie. Odkryto bowiem kradzież milionów złotych. O dziwo, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa obawia się, że to pierwsze, ale nie ostatnie tego typu skandale. – Brakuje nadzoru nad dyrektorami i księgowymi – twierdzi sędzia Waldemar Żurek.
W środę funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do gmachu Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Działali na polecenie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Nie tylko zabezpieczono dokumentację finansową, ale również zatrzymano ważnych pracowników – dyrektora Centrum Zakupów oraz główną księgową. Wpadli też dwaj przedsiębiorcy, którzy wykonywali zlecenia na rzecz sądu.
„Wszystkie te osoby są podejrzane o przywłaszczenie (…) kwot sięgających nawet przeszło 10 milionów złotych. Zarzuty dotyczą również czynów o charakterze korupcyjnym” – podała Prokuratura Krajowa. Na czym polegał przekręt?
„W latach 2013–2016 Sąd Apelacyjny w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami umowy o świadczenie usług w postaci analiz i opracowań, płacąc za nie przeciętnie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie ma przy tym dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały” – tłumaczy Prokuratura Krajowa.
Agenci CBA weszli również do gabinetu prezesa krakowskiego sądu i zażądali wydania dokumentacji.
Afera z Krakowa zszokowała opinię publiczną, ale nie jest jedyną w ostatnich tygodniach. W połowie listopada zatrzymano księgową Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Śledztwo jest prowadzone w związku z podejrzeniem „doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości”. 43-letnia Iwona J. pracująca we wrocławskim sądzie na stanowisku głównego specjalisty, miała skubnąć ponad milion złotych, które pochodziły z funduszu płac, czyli przeznaczonego na wypłaty dla sędziów i pracowników. Kradła od listopada 2013 r. do sierpnia 2016 r.
Mechanizm jej działania był dość prymitywny. Do listy płac wpisywała fikcyjne wynagrodzenia, a na zleceniu przelewu podawała numery kont, które do niej należały. Wykorzystywała co najmniej dwa takie rachunki.
– Podejrzana przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia – potwierdza Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. – Wyjaśniła, że wyłudzone pieniądze przeznaczała na własne potrzeby, wyżywienie, kosmetyki, podróże. Kupiła też dwa samochody i mieszkania.
Jakim jednak cudem szefostwo wrocławskiego sądu tak długo nie zauważyło oszustwa? To również powinna zbadać prokuratura.
Zdumiewające, ale rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa nie jest zaskoczony, że takie afery wyszły na jaw.
– Winni powinni być surowo ukarani, ale alarmowaliśmy już kilka lat temu o niebezpiecznej dwuwładzy w sądach, czyli prezesów i dyrektorów. To skutkuje brakiem nadzoru przez tych pierwszych nad finansami sądów – powiedział „Codziennej” sędzia Waldemar Żurek. – Chciałbym, aby sprawy z Wrocławia i Krakowa były incydentalne, ale konieczny jest kompleksowy audyt działalności dyrektorów sądów – podkreśla. Wtedy więcej przekrętów wyjdzie na jaw?
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze