Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Doją LOT z publicznych pieniędzy

Dodano: 15/04/2014 - Numer 789 - 15.04.2014
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
TRANSPORT \ Straty Polskich Linii Lotniczych LOT w ostatnich sześciu latach wyniosły 1,23 mld zł. W tym samym czasie spółka wydała 74 mln zł na doradców, których rady niewiele pomogły. Mimo to rząd chce wpompować w narodowego przewoźnika kolejne 400 mln zł i zabiega w Brukseli o zgodę na pomoc publiczną dla LOT u. Jesteśmy gotowi dołożyć wszelkich starań, aby możliwie w szybkim czasie zapadła pozytywna decyzja w sprawie pomocy publicznej dla LOT u – powiedział minister skarbu Włodzimierz Karpiński po spotkaniu z Joaquinem Almunią, unijnym komisarzem ds. konkurencji. Dodał, że jego rozmówca jest zadowolony z postępów w procesie restrukturyzacji PLL LOT, ale to tylko pobożne życzenia ministra. Tak naprawdę Komisja Europejska dopiero analizuje dokumenty złożone przez polską stronę. Mają one pomóc w wyjaśnieniu, czy publiczna pomoc udzielona LOT owi przez rząd jest zgodna z unijnym prawem. W grudniu 2012 r. ekipa Donalda Tuska przekazała już przewoźnikowi 400 mln zł i gotowa jest wpompować w upadającą spółkę kolejną transzę w podobnej wysokości, ale musi czekać na decyzję Brukseli. Pompowanie w PLL LOT setek milionów złotych to zdaniem wielu ekspertów marnowanie publicznych pieniędzy. Przypominają oni, że w latach 2008–2013, a więc pod rządami menedżerów delegowanych przez koalicję PO-PSL, należąca do państwa spółka odnotowała straty sięgające 1,23 mld zł. W tym samym czasie wydano 74 mln zł na doradców z najbardziej prestiżowych firm, takich jak Ernst & Young, PwC, McKinsey, Gotschal czy Rotschild, których rady – o czym świadczą wyniki finansowe LOT u – niewiele pomogły. „Dwa tysiące pracowników, samolotów kilkadziesiąt, firma niewiele większa od PKS Suwałki. W czym im można doradzać za 74 miliony?” – kpi na swoim blogu europoseł Janusz Wojciechowski. „LOT ma zarząd, a w nim prezesów, wybitnych menedżerów, najtęższe z głów zarządzających polskim biznesem, bo przecież byle kogo Platforma na czele LOT u by nie postawiła […]. Przy tak wspaniałym doradztwie LOT powinien wzbijać się w niebo, zdobywać kontynenty i rynki, a on pikuje dziobem w dół” – pisze Wojciechowski. Choć wyniki LOT u są fatalne, jego zarząd i doradcy inkasują ogromne pieniądze. Także pracownicy firmy – piloci i personel pokładowy, zarabiający od 10 do 22 tys. zł miesięcznie – dostają na czas swoje wynagrodzenie dzięki milionom złotych z budżetu państwa. Mimo to nie chcą się zgodzić na zmianę warunków wynagrodzenia i grożą strajkiem. Dojenie LOT u może się jednak skończyć. Wystarczy, że Bruksela – pod naciskami innych europejskich przewoźników – uzna, że publiczne wsparcie dla spółki narusza zasady konkurencji. Wtedy firma nie tylko nie dostanie drugiej raty dotacji, ale będzie musiała zwrócić otrzymaną już pomoc. To będzie dobra wiadomość, bo skończy się marnowanie publicznych pieniędzy.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze