Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Szlachetne zdrowie (2)

Dodano: 04/10/2016 - numer 1539 - 04.10.2016
GOSPODARKA \ Przychody NFZ-etu rosną z roku na rok. Wzrastają także wydatki w prywatnej opiece medycznej. Jednak sektor prywatny nie jest na razie w stanie wygrać konkurencji z publiczną służbą zdrowia.
Przychody NFZ-etu decydują o pozycji służby zdrowia i funkcjonowaniu praktycznie całego publicznego systemu. W pewnym sensie obrazują one, jak powodzi się społeczeństwu. Wzrost statystycznej średniej pensji krajowej to wzrost podstawowego czynnika decydującego o przychodach, czyli o wielkości płaconych składek na ubezpieczenia zdrowotne. Ostatnie lata to wyraźny, choć powolny wzrost przychodów NFZ-etu. O ile w 2010 r. składka z wpływów od ZUS-u i KRUS-u wynosiła 55 mld zł, o tyle w bieżącym 2016 r. ma wynosić 69 mld zł. To znacznie więcej, bo wzrost o ponad 25 proc. zasługuje na pozytywną ocenę. Tyle tylko, że w tym czasie polskie PKB wzrosło o ponad 27 proc., co już zmienia całkowicie spojrzenie na te dane. Oczywiście wpływy z ZUS-u i KRUS-u to jedna strona medalu, choć co prawda decydująca, ale świadcząca o możliwościach nie tyle budżetu, ile samych obywateli.
Warto jednak zauważyć, że od wielu lat następuje coroczny wzrost ogółu przychodów. O ile w 2011 r. łączne przychody NFZ-etu kształtowały się na poziomie 60,4 mld zł, o tyle w bieżącym roku mają wynieść 72,36 mld zł. Plan finansowy opublikowany na stronach Funduszu zakłada na następny 2017 r. jeszcze bardziej optymistyczne zmiany, bo łączne przychody mają wynieść prawie 77,6 mld zł.
To wszystko w znacznym stopniu decyduje o sytuacji w ochronie zdrowia. Prywatnie Polacy wydają na leczenie około 24 mld zł rocznie. Ta kwota oczywiście nie obejmuje wydatków na leki i inne farmaceutyki. Prywatna służba zdrowia odgrywa więc coraz ważniejszą rolę. Zdaniem części analityków, aby dogonić (w sferze relacji do PKB) kraje zachodniej Europy, trzeba by corocznie wydawać ponad 60 mld zł więcej. Tego oczywiście nie wytrzymałyby budżet państwa ani budżety domowe.
Zmiana systemowa, czyli prywatyzacja, z wielu względów nie wydaje się dobrym rozwiązaniem. Dostęp do służby zdrowia byłby mocno ograniczony, a zarazem efektywność takiej zmiany nie jest łatwa do określenia. Niemniej rozwój prywatnej służby zdrowia jest dość istotny. Dwie notowane na giełdzie spółki, czyli Swissmed i Enel-Med, nie są może w centrum giełdowego zainteresowania i obie są poza indeksami WIG20 i WIG40, a także poza sWIG80. Pokazuje to nie tyle skalę działalności, ile zainteresowanie spółkami ze strony inwestorów.
Akcje Enel-Medu w ostatnich trzech latach zyskały aż 51 proc. na wartości. To bardzo dużo, ale ostatni rok nie był już tak udany i firma straciła ponad 7,5 proc. Przychody spółki z Warszawy za ostatnie lata wykazują się umiarkowaną dynamiką i w 2015 r. wyniosły ponad 234 mln zł, a I półrocze tego roku to ponad 130 mln zł. Znacznie lepiej, ale do wielkiej zmiany chyba jeszcze trochę brakuje.
Druga firma, czyli Swissmed, ma znacznie mniejsze przychody, których dynamika jest niestety malejąca. Sytuację potwierdza także giełdowy kurs, który w ostatnich trzech latach spadł o ponad 72 proc.
Giełda, jak widać, nie przyciąga zbyt mocno sektora medycznego, a wyniki pokazują, że wiele zależy od zamożności Polaków. Sprzęt medyczny kosztuje sporo, nie mówiąc już o lekarstwach. To także dowód, że sektor prywatny nie jest w stanie, przynajmniej na razie, wygrać konkurencji z publiczną służbą zdrowia. A jej pozycja jest uzależniona nie tylko od władz, lecz także w znaczący sposób od poziomu zamożności naszego społeczeństwa. Bo zmiany poziomu składek to niestety działania tylko doraźne, niezmieniające ogólnej sytuacji.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze