Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kto kupi nasze jabłka

Dodano: 08/03/2014 - Numer 757 - 08.03.2014
fot. Filip Błażejowski
fot. Filip Błażejowski
Producenci jabłek z niepokojem patrzą na konflikt rosyjsko-ukraiński. Obawiają się, że podzielą los hodowców wieprzowiny, na których mięso Rosja nałożyła embargo, wykorzystując jako pretekst pomór dwóch dzików przy granicy z Białorusią. Producenci jabłek wysyłają do Rosji aż 70–80 proc. swojego eksportu. Jabłka mogą stać się narzędziem zemsty na Polsce za poparcie Ukrainy. Na razie eksport wciąż trwa, jabłka są skupowane i wywożone na rynek rosyjski. Ale sadownicy wiedzą, że zbyt mocno uzależnili się od rosyjskich odbiorców. W ubiegłym sezonie, według danych Związku Sadowników RP, Polska wyeksportowała 1,2 mln ton jabłek, w tym do Rosji prawie 1 mln ton. Sprzedaż rosła niezwykle dynamicznie. Jeszcze trzy lata temu sprzedawaliśmy do Rosji o połowę mniej tych owoców. Rosjanie cenią polskie jabłka za walory smakowe i stosunkowo niskie ceny. Jednak co jakiś czas władze rosyjskie grożą Polsce nałożeniem embarga na ich import. Powołują się na niewłaściwą dokumentację i świadectwa fitosanitarne. Choć rynek rosyjski jest dla producentów niezwykle perspektywiczny, to zarazem niezwykle trudny, właśnie ze względu na aspekty polityczne, które towarzyszą tej wymianie. – Z doświadczenia wiemy, że nie potrzeba dużo, aby Rosja wprowadziła zakaz importu z Polski – powiedział agencji Newseria eksporter z okolic Warki. Sadownicy boją się embarga, ale także zamknięcia granic w wypadku rozpoczęcia przez Rosję akcji militarnej na Ukrainie. Takie wydarzenia mogłyby załamać polski eksport jabłek. Nawet bez tego sytuacja jest trudna. Słabnący kurs rubla do dolara i euro powoduje, że jabłka stają się coraz droższe na rosyjskim rynku. Nie ułatwia to handlu z Rosją, która może również z powodów ekonomicznych ograniczyć zakup tych owoców. Obawy o załamanie rynku rosyjskiego powodują, że sadownicy wzmogli starania o eksport w inne części świata. Ich zdaniem polskie jabłka mają dużą szansę na sprzedaż w krajach północnoafrykańskich, arabskich oraz na Dalekim Wschodzie, bo konsumenci poznali już tam nasze owoce. Starania o pozyskanie nowych rynków zbytu są też podyktowane tym, że Rosja chce odbudować swoje sady. Nie osiągnie tego szybko, niemniej za 5–6 lat ma już na to szansę. Jeśli to jej się uda, to nasz eksport do Rosji zostanie ograniczony naturalnie. Ostatnie wydarzenia i strach przed poniesieniem ogromnych strat powodują, że producenci przyspieszyli decyzję o podboju nowych rynków zbytu. Szkoda tylko, że nowe kontrakty będą podpisywane w pośpiechu.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze