Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Szpieg PRL-u obciąża ekipę Tuska za Smoleńsk

Dodano: 23/11/2016 - numer 1580 - 23.11.2016
PRAWO \ Za organizację wizyt premiera i prezydenta odpowiadała kancelaria szefa rządu Donalda Tuska – wynika z zeznań Tomasza T., byłego pracownika ambasady RP w Moskwie, dawniej szpiega wywiadu PRL-u w Watykanie.
We wtorek przed Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawał były szef wydziału politycznego Ambasady RP w Moskwie Tomasz T. Nie zgodził się on na ujawnianie przez media jego wizerunku i nazwiska. Został wezwany do sądu jako świadek w procesie Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników KPRM-u oraz Ambasady RP w Moskwie.
– Wszelkie wytyczne, które kierowały działaniami Ambasady RP w Moskwie w trakcie przygotowań wizyt premiera i prezydenta w Katyniu, przekazywane były do niej z kancelarii Donalda Tuska – stwierdził świadek T. – KPRM była centrum dowodzenia – mówił T. Stwierdził też, że MSZ wiedziało o statusie lotniska i było zobowiązane do przekazania tych informacji do instytucji uczestniczących w przygotowaniach do lotów 7 i 10 kwietnia. Opisał, co zarządził na miejscu katastrofy, tuż po tym, jak do niej doszło. – Wydałem polecenie, by ograniczyć dostęp dziennikarzy do terenu katastrofy – stwierdził w sądzie T. Jak dodał, motywować go miały względy etyczne. Nadmienił, że w ciągu 7–10 min od tragedii miejsce katastrofy zabezpieczać zaczęły służby rosyjskie i obecność mediów mogłaby im utrudniać działania.
T. odmawiał odpowiedzi na pytania mec. Stefana Hambury o związki z Agencją Wywiadu i obcymi służbami. – Nie potwierdzam i nie zaprzeczam – mówił Tomasz T. Dodał, że nikt nie zwolnił go z tajemnicy służbowej.
Świadek pojawił się w sądzie w towarzystwie dwóch mecenasów: Mikołaja Pietrzaka i Pawła Osika oraz dwóch ochroniarzy, którzy przed rozprawą utrudniali dziennikarzom zadawanie mu pytań.
To nie koniec przesłuchania Tomasza T. W sądzie przedstawił zaświadczenie lekarskie o złym stanie zdrowia. Sąd uwzględnił wniosek pełnomocnika, by przesłuchiwać go nie dłużej niż godzinę podczas każdej rozprawy. W rezultacie T. będzie wzywany najprawdopodobniej jeszcze kilkakrotnie.
– Świadek nie miał wątpliwości, że to KPRM odpowiadała za przygotowanie wizyty 10 kwietnia 2010 r. Przerzucanie odpowiedzialności przez obronę nie ma uzasadnienia w tym, co się wydarzyło – podsumowała po rozprawie jedna z pełnomocników rodzin ofiar katastrofy mec. Anna Mazur.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze